2016/03/26


Jest jeden blender, o którym marzę. To oczywiście Vitamix! (czy ktoś z Was go posiada i może potwierdzić, że jest naprawde taki dobry?). Co prawda trochę się wystraszyłam co do niego po aferze z czarnymi kawałkami teflonu, które pływaja w dzbanie w niektórych modelach- słyszeliście o tym? (mozna o tym poczytać w necie wpisując Vitamix black specks albo zobaczyć na filmikach, np tu: https://www.youtube.com/watch?v=WLGwNJtuRS4). Ale tak czy inaczej jestem nastawiona na zakup. W międzyczasie jednak, ponieważ mój stary blender Kenwood SB054 Smoothie to Go zaczał odmawiać posłuszeństwa, musiałam coś na szybko kupić. Wybór padł na Ninję BL457, który akurat był w promocji, i kosztował pół ceny czyli 50f. Zastanawiałam się czy nie lepiej dopłacić i kupić model z silnikiem 1300W ale ostatecznie zostałam przy modelu z silnikiem 700W, ponieważ i tak chcę wkrótce Vitamix.


Pierwsze moje wrażenie po rozpakowaniu: strasznie małe kubeczki. W moim poprzednim blenderze pojemnik był mały, ale tu sa jeszcze mniejsze: 500ml i 300ml. Sam blender bardzo ciężki i masywny. Ale to są sprawy drugorzędne, najważniejsze jak blenduje.

Marzę o Vitamixie równiez z tego powodu, aby móc blendowac mrożone owoce bez dodatku płynów i robić lody owocowe. W przypadku Ninjy wiedzialam, że będe musiała dolewać płynów ale byłam ciekawa czy może wystarczy niewielka ilość. Ważne też było dla mnie, aby uzyskać gładką konstencję, np w przypadku owoców typu porzeczki, aby nie było wyczuwalnych pestek.


Pierwszy koktajl, jaki zdecydowałam się przygotować, to mrożone banany, truskawki, sałata, jarmuż i woda kokosowa. Przy okazji zwróćcie uwagę, jak wyglądają banany z gotowej mieszanki z Tesco (na dole po prawej), a jak moje własne organiczne mrożone (po lewej). Wkładaja do tych mieszanek jak widac najgorsze odpady, kupiłam to po raz pierwszy i ostatni!



Przystąpiłam więc do pierwszego testu. Akurat spał mój mąż. Piewrsze nacisnięcie pojemnika (blender uruchamiamy poprzez naciśnięcie i przytrzymanie pojemnika) spodowało taki huk, że od razu się obudził. Myślę, że u sąsiadów było równie dobrze słychać. Blender jest głośny jak wiertarka udarowa. Do tego przytrzymywanie nacisnietego poejmnika, który tarabani jak młot pneumatyczny, nie było dla mnie przyjemnym uczuciem.


Roczarowana hałasem, miałam nadzieję, że może chociaż będzie blendował przy małej ilości płynów? Nic z tego, musiałam dolac wody do połowy wysokości pojemnika, aby chciał zaskoczyć. Więc może chociaż koktajle będą super gładkie bez wyczuwalnych cząstek? Aby to sprawdzić przygotowałam kolejny koktajl, z mieszanki mrożonych owoców typu: maliny, jeżyny, jagody i porzeczki (tego już nie fotografowałam, bo straciłam humor). Nałożyłam identyczna ilość produktów do starego i nowego blendera, zrobiłam dwa koktajle i okazało się, że mój stary rozdrabnia  lepiej. Ninja nie poradził sobie w ogóle z pestkami z porzeczek.


Blender umyłam, spakowałam i powędrowal z powrotem do sklepu. Jego regularna cena to 95f, moim zdaniem nie jest warty 20f. Poprosiłam męża, aby naprawił mój stary i póki co będe go używać, dopóki nie kupię Vitamix.
Mój stary blender Kenwood SB054

Na koniec chciałam przeprosić, że nie ma mnie tu ostatnio zbyt wiele i niestety znów zapowiadam przerwę, bo wybieram sie własnie na dwa tygodnie do Polski,  więc do usłyszenia za jakiś czas:)