2014/08/28

Gdybym miała wybrać jedno ciasto i jeść tylko je do końca życia, byłby to sernik. Serniki kocham wlaściwie w każdej postaci, nawet te angielskie ze spodem z cukru (fuuuj) jestem w stanie zjeść :). W Polsce, gdzie bywam raz na kilka lat, od razu biegne do Reala czy Auchan i po prostu rzucam się na gotowe serniki.

(Pare słów wyjaśnienia, dlaczego na blogu o tematyce zdrowego odżywiania pojawia się przepis na ciasto.  Ja po prostu uważam, że najlepsza dieta to wypośrodkowanie różnych spraw takich jak samodyscyplina a z drugiej strony mozliwości korzystania z urokow życia. Nie wyobrażam sobie, abym mogła trzymać ścisłą dietę przez cały czas. Obawiam się, że wtedy po jakims czasie byłabym tak spragniona rzeczy niedostepnych dla mnie podczas diety, że wróciłabym szybko do złych nawyków. Tymczasem ja od 20 lat stosuję dietę: 80% zdrowego odżywiania i 20% przyjemności i uważam, że jest to przepis na sukces.)

Sama nie potrafię zrobić tak dobrego sernika, jak te z supermarketu, ale przepis który dziś podaję, jest prawie doskonały i bardzo prosty w wykonaniu.
Składniki:
- 1 kg białego mielonego sera
- 10 jajek
- 1 masło
- 1,5 szklanki cukru
- 0,5 szklanki maki pszennej lub kaszy manny
- 1 budyń waniliowy lub śmietankowy
- 300 ml śmietany kremówki
- rodzynki lub owoce (opcjonalnie)

A oto, jak je przygotować:
Potrzebne nam będą 3 garnki, 2 mniejsze i jeden większy. Białka odzielamy od żółtek.
W jednym z mniejszych garnków ubijamy białka ze szczypta soli na sztywna pianę, w drugim ubijamy bitą  śmietanę.
Do dużego garnka wkladamy pokrojone w kostkę miękkie masło. Dodajemy 1,5 szkl cukru i ubijamy mikserem.
Stospniowo dodajemy po jednym żółtku, ubijając.
Następnie dodajemy ser, kaszę manne (lub mąkę) oraz budyń waniliowy.
Do ubitej masy dodajemy pianę z białek i już nie ubijamy mikserem, aby nie napowietrzyc ciasta, lecz delikatnie mieszamy łyżką.
Nastepnie dodajemy bita smietane i również mieszamy łyżką aż do połączenia składników.

Przygotowaną masę przekładamy do blachy posmarowanej masłem oraz posypanej kasza manną.

Do masy możemy dodać rodzynki, wówczas mieszamy je z masą przed wyłożeniem jej na blachę. Ja dziś użyłam mrożonych owoców czarnej porzeczki, które rozłożyłam na masie.
Ciasto pieczemy w temperaturze 170st przez około 50 min.
Po upieczeniu, ja zostawiam ciasto w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami na około 15 min.
Gotowe ciasto możemy polukrować (najprostszy lukier cytrynowy: do 3/4-1 szkl cukru pudru dodajemy 2 łyżki wrzątku i cały czas ucierając dodajemy kilka łyżek soku z cytryny  aż do uzyskania właściwej konsystencji) lub polać polewą czekoladową (3 łyżki mleka, 3 łyzki cukru pudru, 3 łyżki kakao oraz 100gr masła rozpuszczamy w rondelku) ale smakuje wspaniale również sam, bez polewy. 



Smacznego :)

2014/08/13

Około 2 lata temu zauważyłam u siebie początki tzw bruzd nosowo- wargowych. Nie muszę nikomu mowić, że nie byłam tym faktem zachwycona.
Niestety takie sa prawa natury, że każdy z nas się starzeje. Tak samo jak grawitacji, tak samo procesowi starzenia sie nie jesteśmy w stanie sie oprzeć.
Przewertowałam cały internet w poszukiwaniu remedium na te bruzdy- jednak nic takiego nie istnieje. Mamy tylko dwie mozliwości: 1) pogodzić się z coraz większymi zmarszczkami, 2) regularnie obstrzykiwać się wypełniaczami zmarszczek.
Nie jestem przeciwniczką wypełniaczy -jestem zbyt dużym tchórzem, aby sięgnąć po to rozwiązanie. Gdy patrzę na oszpecone twarze przepięknych aktorek, wtedy myślę sobie, że kocham moja naturalną, choć nie całkiem gładką twarz.

Bardzo interesującym produktem, który pomaga trzymać bruzdy nosowo- wargowe pod kontrolą, są plasterki Frownies. Opisane przez producenta jako wygładzacz zmarszczek mimicznych poczas snu.









Tak jak wspomniałam, problem z bruzdami zaczął się u mnie ok. 2 lat temu, i od tamtego czasu używam plasterków Frownies. Myślę, że moje obecne opakowanie jest gdzieś około 5tym- 6tym, ponieważ jedno takie opakowanie starcza na kilka miesięcy.

Na poniższym zdjęciu pokazana jest instrukcja producenta, jak należy ich używać. Jednak mi osobiście ten sposób nie odpowiada. Przyklejone w ten sposób plasterki w okolicach ust, bardzo łatwo sie odklejają i jest to irytujące.


Ja wypracowałam swój własny sposób naklejania plasterków i jestem z niego bardzo zadowolona. Poniżej pokazuję, jak to robię: na jedno użycie potrzebuję 2 plasterków, z tym że ten przypomninający łódkę przecinam na pół i otrzymuję 2 romby małe i 1 duży.




Duży romb przyklejam na tzw lwią zmarszczkę, czyli pomiedzy brwiami, a dwa małe romby przyklejam na bruzdy nosowo- wargowe.

Kolejna istotna rzecz: plasterki nie chca się trzymać na twarzy, jeżeli wcześniej posmarujemy ją kremem, co jest też bardzo irytujące, jednak znalazłam na to sposób. Tzn możemy oczywiście nie posmarować twarzy wcale, nakleić plasterki a nastepnie posmarować kremem pozostałą część twarzy. Tylko że wówczas partie pod plasterkami nigdy nie będą smarowane kremem na noc.

Odkryłam, że preparatem, który świetnie przykleja plasterki do twarzy, jest serum z witaminą C ze Zrób Sobie Krem. I nawet jesli posmarujemy twarz dowolnym kremem, to jeżeli potem nałożymy w miejsca, gdzie chcemy nakleić plastry, serum z witaminą C, plasterki będą się świetnie trzymaly.

Plasterki przed naklejeniem dodatkowo należy zwilżyć wodą lub tonikiem, ja z reguły spryskuję je wodą grejfrutową z Caudalie.

Ważną rzeczą jest też, w jaki sposób zdejmujemy plasterki. Ja przez wiele miesięcy po prostu odrywałam je od twarzy, jednak niedawno zaczełam sie zastanawiać, czy taki szarpanie skóry jak przy woskowaniu, nie ma efektów ujemnych w postaci np rozciągnięcia skóry. Dlatego teraz przed usunięciem plastrów nawilżam je mocno wodą, wtedy delikatnie same schodzą.

O diecie według pięciu przemian opowiadałam tutaj. Przypomnę, że podczas gotowania dodajemy produkty według następujących smaków:
k- kwaśny
g- gorzki
sł- slodki
o- ostry
sn- słony

Dzisiaj propozycja, jak przygotować pysznego, soczystego łososia.

Ryby ogólnie należą do najzdrowszej grupy pokarmowej, ze wzgledu na bogactwo zdrowych tluszczów (omega 3 i omega 6), latwoprzyswajalnego białka, witamin (D3, A, E, B)), aminokwasów (lizyna, metionina i cysteina) oraz makro i mikroelementów (fosfor, selen, potas, cynk, jod, fluor). Ponadto sa świetne dla osób odchudzających się, ponieważ nawet te najtlustsze, jak makrela, są niskokaloryczne, gdyż zawarte w nich tluszcze to tluszcze nienasycone, drogocennne dla naszego orgaznizmu i nie powodujące tycia..

Łosoś jest podstawowym składnikiem diety odmładzającej wg dra Perricone (link)

Jeżeli jemy łososia, sięgajmy tylko po tego dziko hodowanego, ponieważ łosoosie hodowane na farmach zawieraja ogromne ilości substancji karcerogennych.

Osobiście przez długi czas nie przepadałam za łososiem, ponieważ jakkolwiek bym go nie przygotowywała, zawsze wychodził mi zbyt suchy. Niedawno spróbowałam go przyrzadzić według przepisu Anny Ciesielskiej (kuchnia wg 5 przemian) i wreszcie otrzymałam pysznego, soczystego łososia.

A oto, jak go przygotować:
Każdy kawałek ryby:
- pokropić sokiem z cytryny (k),
- posypać kurkumą i odrobina tymianku (g),
- pokropić olejem (sł),
- posypać imbirem, pieprzem czarnym i cayenne (o),
- posolić do smaku (sn).

Odstawić na ok 1 godzinę. Smażyć na oleju uprzednio panierując lub nie.

2014/08/12

Witajcie:)
Dzis przepis na danie może mało reprezentacyjne, za to bardzo zdrowe, a przygotowane w podany sposób wyjątkowo pyszne.
Przygotowuję je według 5 przemian (o kuchni według Pięciu Przemian pisałam tutaj). Zapraszam na przepis.


Składniki:
ok 500gr wątróbek kurzych
2-3 cebule
3-4 ząbki czosnku
przyprawy: kminek mielony, bazylia, majeranek, imbir, pieprze czarny, sól
masło i oliwa z oliwek


Przygotowanie:
1. Na patelni rozgrzewamy ok. 3 łyżek masła i 2 łyzki oliwy (sł)
2. Dodajemy 2-3 cebule pokrojone w pólplasterki (o), czosnek przecisnięty przez praskę (o),1/2 łyżeczki imbiru (o), 1/2 łyżeczki pieprzu czarnego (o),
3. Dodajemy szczypte soli (sn),
4. Do zeszklonej cebuli z czosnkiem dodajemy wątróbkę (k), 1/2 łyżeczki bazylii (k),
5. 1/2 łyżeczki kurkumy (g),1 łyżeczkę majeranku (g),
6. 2-3 łyżeczki kminku mielonego (sł).
Smażymy ok 20 minut do momentu, aż zniknie cały tłuszcz. Doprawiamy do smaku pieprzem (o) i solą (sn).






Smacznego:)



2014/08/11

Wśród kremów z kwasami to zdecydowanie mój faworyt.


Jestem absolutnie zakochana w tym produkcie. Wlaśnie, po kilku eksperymentach z innymi kwasami, zamówiłam moje drugie opakowanie. W międzyczasie używałam Neostrata Renewal, Lierac High Peel, wcześniej No7 Glycolic Peel oraz Clarena Glyco Fruit Mask, jednak Neostrat Ultra Smoothing Cream jest spośród wszystkich wymienionych kremów moim zdaniem najlepsza.


Jest to silny produkt, nie wiem czy będzie odpowiedni dla osób z wrażliwą cerą, po nałożeniu bardzo szczypie (podczas gdy np słynny Neostrata Renewal nie szczypie wcale). Z drugiej strony krem ten posiada silne właściwości nawilżające.
Producent pisze, że produkt ten:
- poprawi czystość i teksturę cery,
- w widoczny sposób zredukuje zmarszczki,
- wygładzi twarz oraz skoryguje problemy takie jak szorstki naskórek, drobne linie oraz zmarszczki.


Krem stosuję tylko na noc, choć szczerze mówiąc nigdy nie stosowałam go pod makijaż, byc może jest on również odpowiedni pod makijaż. Krem radzi sobie doskonale z wszystkimi niedoskonałościami, podczas jego stosowania twarz jest wolna od wągrów czy wyprysków (stosuje go zawsze po moim domowym oczyszczaniu twarzy i jestem wtedy pewna, że nic mi na drugi dzień nie wyskoczy:)). Generalnie stosuję go co drugi dzień, na zmianę z kremem z retinolem. 


Jednak najważniejszą cechą kremu w moim wieku są właściwości odmładzające lub przeciwzmarszczkowe. I w tym przypadku produkt ten uważam za najlepszy w swojej grupie. Krem w sposób zauważalny wygładza i rozświetla twarz oraz odmladza stan naszej cery. Nie wysusza, a wręcz przeciwnie- doskonale ja nawilża.



Krem kupiłam w sklepie Life And Looks za 25,60f. Kto jeszcze go nie wypróbowal, szczerze polecam.
A jakie są Wasze ulubione kremy z kwasami?





2014/08/07

Malo kto lubi zielone warzywa. Ale jeżeli chcemy być zdrowi i mieć szczupłą sylwetkę, to one powinny królować na naszym stole, ponieważ są najbardziej wartościowe ze wszystkich warzyw. Kolor zielony oznacza obecność chlorofilu, zielonego barwnika, który pomaga oczyścić organizm, ma działanie antynowotworowe oraz wpływa na skład naszej krwi (dlatego sok z pokrzywy zaleca się w leczeniu anemii).
Zielone warzywa zawierają ponadto wiele innych witamin i mikroelementów jak: kwas foliowy, witamine C, z grupy B, żelazo, wapń, magenz, potas,beta-karoten i inne.

Najbardziej warte uwagi wśród zielonych warzyw są:

  • natka pietruszki- wskazana w leczeniu anemii, ze względu na wysoką zawartość żelaza oraz równocześnie witaminy C, która jest niezbędna w procesie wchłaniania żelaza,
  • szpinak- również wysoka zawartość żelaza oraz witaminy C 
  • brokuły- dzialanie antynowotworowe, kolejne cenne żródło witaminy C, 200gr tego warzywa pokrywa całkowite dzienne zapotrzebowanie na ta witaminę,
  • papryka
  • kapusta
  • sałata
  • jarmuż
  • awokado- kwas oleinowy, potas, przeciwutleniacze.

Wszystkie warzywa sa niskolaryczne oraz zawierają duzo błonnika, dlatego są polecane szczególnie osobom dbającym o linię.
Ze względu na wspomniane wyżej własciwości zielonych warzyw, zielone koktajle to witaminowy zastrzyk energii.

Zielony koktajl z diety strukturalnej według dra Bardanyna ma na celu poprawę przemiany materii a co za tym idzie przyspieszenie odchudzania.


Do jego przygotowania potrzebujemy:

200 ml jogurtu naturalnego lub kefir
1 awokado
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
1 łyżka otrąb owsianych


Sposób przygotowania: awokado wydrążyć łyżeczką, wraz z pozostałymi składnikami umieścic w blenderze, zmielić.


2014/08/05

Temat raka jest obecny w moim życiu od dawna. Oboje z moich rodziców zachorowali na złośliwego raka. Ale nawet gdyby nikt w mojej rodzinie nie chorowal, tak naprawdę wokół nas ciągle słyszymy o kolejnych przypadkach zachorowań. Jak dotąd nie wynaleziono lekarstwa na tą chorobę, malo tego, atakuje ona coraz więcej osób. Gdzieś niedawno wyczytałam, że kiedyś rak rozwijał się w organiźmie przez wiele lat, dziś w ciągu pół roku od powstania pierwszej komórki może być już bardzo zaawansowany, a w przyszłości ten czas ma się jeszcze skrócić.
Interesuję się od dawna wszystkim, co może zapobiec zachorowaniu na raka, lub co leczy w trakcie choroby.
Jedną z bardziej interesujących rzeczy jest terapia pestkami z gorzkich moreli.


O terapii tej można przeczytać wiele w internecie, opiszę tu ją skrócie.
Witamina B17 (amigdalina lub letril) znajduje się w pestkach owoców takich jak: morele, brzoskwinie, śliwki, jabłka, gruszki. O jej leczniczych właściwościach podobno mozna znależć zapiski juz sprzed 4500 lat. We współczesnej medycynie, temat ten powrócił około 50 lat temu. Obecnie, jedną z najbardziej znanych klinik leczących ta metodą jest ośrodek dra Ernesto Rodrigueza w Meksyku. Doktor ten podobno wyleczył w swojej klinice za pomocą amigdaliny wiele tysięcy pacjentów.
Niestety nie znalazłam żadnych oficjalnych danych na ten temat, a wręcz przeciwnie, na wikipedii możemy przeczytać o doktorze, że jego terapia była kompletnie nieefektywna i jest przykładem "quackery" (czyli coś w rodzjau szarlatana).
Z drugiej strony wielu naukowców mówi o tym, że koncernom farmaceutycznym nie opłaca sie wynaleźć lekarstwa na raka, a wszelkie odkrycia pochodzące z innych źródeł jak terapia konwecjonlana, są tuszowane. Dr Linus Pauling, amerykański chemik i promotor medycyny alternatywnej, dwukrotny laureat Nagrody Nobla powiedział: "Każdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań nad rakiem to wielkie oszustwa".( Notabene, doktor ten był wielkim orędownikiem spożywanie dużych dawek witaminy C, o której dobroczynnym działaniu opowiem innym razem).

W jaki sposób należy spożywać witaminę B17? Różne strony intermetowe podają różne liczby, np:
- jądra z pestek moreli zjadamy w ilości: 1 pestka na 4,5kg masy ciała, czyli osoba ważąca 60kg profilaktycznie powinna zjadać 13 pestek.
- profilaktycznie należy przyjmować 3-5 pestek, natomiast osoba chora 20-30 pestek dziennie.

Ja zdecydowałam się zjadać codziennie 5 pestek. Pestki kupuję na ebayu, organiczne, z certyfikatem, w cenie 5f za 100gr pestek.




Moja codzienna poranna pielęgnacja twarzy rozpoczyna się od przemycia twarzy nasączonym płynem micelarnym wacikiem, a następnie, w czasie, gdy ja idę wykonać mój codzienny zestaw ćwiczeń, na twarz nakładam maseczkę. Dziś rano miałam ochote na maseczkę mocno napinającą twarz, która odżywi moją skórę a równoczesnie ściągnie pory i wygładzi twarz.


Najlepsza tego typu maseczka jaką posiadam, to maseczka ze spiruliny.
Produkt ten kupiłam w sklepie Zrób Sobie Krem i jestem mu wierna juz od kilku dobrych miesięcy (właśnie zakupiłam drugie opakowanie).



O produkcie tym pisałam juz tutaj. Spirulina podobno jest najbardziej niezwykłą roslina odżywczą, jaka została odkryta przez człowieka, do dnia dzisiejszego nie znaleziono na naszej planecie żadnej innej, która zawierałaby tak bogata kombinację substancji odżywczych bezpiecznych dla człowieka.

Poniewaz maseczka tylko ze spiruliny jest dla mnie zbyt ściągająca, dodaję do niej glinkę białą porcelanową czyli kaolin clay.



Oba te produkty z dodatkiem wody tworzą bardziej kremową konsystencję niż sama spirulina z wodą i nie ściągają tak mocno.

Maseczkę przygotowuję w specjalnej silikonowej miseczce przeznaczonej do maseczke algowych, nakładać ją będę również specjalnym pędzelkiem do maseczek.

Do miseczki wsypuję: 1 łyżeczkę glinki białej, 1/2 łyżeczki spiruliny, 2 łyżeczki zimnej wody.


 Mieszam aż do uzyskania kremowej konsystencji i nakładam na twarz.


Maseczkę pozostawiam na twarzy ok 10 minut aż do momentu, gdy uczucie ściągnięcia skóry robi się dość silne. Kiedyś zdarzyło mi się pozostawić ją dłużej (akurat nie miałam czasu zmyć), gdy uczucie ściągnięcia zrobiło się prawie bolesne i kłujące, jednak nigdy tego więcej nie zrobię, ponieważ po zmyciu moja skóra byla mocno zaczerwieniona, wręcz podrażniona w sposób alergiczny. Natomiast po krótszym pozostawieniu jej na twarzy, po zmyciu twarz jest fajnie napięta i pozostaje odświeżona i rozjaśniona przez wiele godzin.








2014/08/02

Jeżeli ktos poszukuje serum, które natychmiast napnie, rozświetli oraz odmłodzi skorę, polecam Nip + Fab No Needsle Fix Serum. Kupiłam je kilka tygodni temu na promocji w Debenhams za 9,99f (oryginalna cena 19,99f).

Skład produktu:
Aqua (Water), Cyclopentasiloxane, Butylene Glycol, Polysilicone-11, Amino Butyric Acid, Barium Sulfate, Polyacrylamide, Glycerin, Laureth-4, Betaine, C13-14 Isoparaffin, Maris Sal (Sea Salt), Panax Ginseng Root Extract, Portulaca Oleracea (Purselane) Leaf Extract, Centella Asicatica (Hydrocotyl) Leaf Extract, Propylene Glycol, Laureth-7, Diazolidinyl Urea, Panicum Miliaceun (Millet) Seed Extract, Disodium EDTA, Parfum (Fragrance), Limonene, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Linalool, Potassium Sorbate, Geraniol, Iodopropynyl Butylcarbamate, Tannic Acid, Citral, Silica

Sposó uzycia: serum należy delikatnie wmasować w twarz przykladając szczególną wagę do obszarów z widocznymi zmarszczkami, typu linie  pomiędzy brwiami, linie usmiechu czy kurze łapki wokól oczu. Odczekać do momentu wchłonięcia w skóre przed nałożeniem kremu nawilżającego.

Producent obiecuje, ze:
 An intensive plumping and volumising serum that instantly hydrates skin whilst smoothing the appearance of fine lines and wrinkles with long lasting results for younger, firmer looking skin.
+ cell active®form firms + plumps fine lines + osilift® tenses + smoothes, blurring imperfections and smoothing wrinkles+ indinyl ® hydrates + softens the skin for a smoother, younger looking complexion
(czyli serum ma ujędrnić, dodać objętość oraz nawilżyć twarz, wygładzić i odmłodzić).

Serum posiada lekka konsystencję, doskonale nadaje się pod makijaż. Ja stosuję je na twarz przemytą tonikiem, nastepnie nakładam serum, a na to krem z filtrem i odrobinę kremu nawilżającego (tak, wiem, że sporo tego, ale wszystko bardzo potrzebne).

Moja opinia o produkcie:
Kolejny bardzo dobry, w sposób widoczny odmładzający skórę produkt. Nie stosuję go codziennie, ponieważ nie chcę, aby moja skóra sie do niego przyzwyczaiła, stosuję je wtedy, gdy mam ważne wyjście, spotkanie, na zmianę z innymi "cudownymi" produktami jak AlphaDermaCE czy maseczka Dermiki Sensacja.

Kilka tygodni temu głośno zrobiło się w internecie na temat kontrowersyjnego (głównie cenowo) śniadania zaproponowanego przez Anne Lewandowską. Postawnowiłam sprawdzić, jak to z tym śniadaniem jest- czy naprawdę przeciętny konsument nie może sobie na nie pozwolić.
Moja wersja śniadania jest nieco zmieniona, ponieważ nie mam pojęcia, gdzie szukać w UK porzeczki liofilizowanej (nie wiem nawet, jakie jest tłumaczenie na angielski), nie udalo mi się również kupić w lokalnym sklepie ze zdrową żywnością morwy białej.

Pozostale składniki zdobyłam i są to:
- platki żytnie (1,50f za 500gr)
- nasiona goi (2,99f za 300gr)
- zmielone nasiona CHIA (3,99f za 100gr)
- wiórki kokosowe
- pestki słonecznika
- melon zastąpiłam podduszonym jabłkiem (ponieważ z tego co wiem, melona należy jeść osobno)
- łyżeczka miodu


A oto, jak je przygotować (porcja dla 2 osób, ponieważ są bardzo sycące):
Platki żytnie namaczamy w wodzie na noc (3 łyżki).


2 jabłka kroimy na drobne kawałki i podduszany na wodzie (oczywiście, gdybyśmy dodali cukier lub cukier puder, otrzymalibyśmy pyszny dżem, ale cukier to jest w gotowaych platkach z supermarketu, a my przygotowujemy zdrową żywność). Jabłka podduszamy przez około 10 min podlewając wodą.


Następnie do jabłek dodajemy namoczone płatki i jeszcze podduszamy kilka minut.


Powstałą masę przekładamy do miseczki, dodajemy łyżeczkę owoców goi, łyżeczkę nasion chia, łyżeczkę pestek słonecznika, łyżeczkę wiórek kokosowych i łyżeczkę miodu (miód opcjonalnie, ja najczęściej nie dodaje wcale, jablka i wiorki kokosowe zapewaniają wystarczająco słodki smak. I jeszcze uwaga- miodu nie dodajemy na etapie duszenia, ponieważ miód w procesie obróbki termicznej traci swoje enzymy i staje się niezdrowy jak zwykły cukier, więc dodajemy go na końcu).


 Mieszamy i śniadanie gotowe.


Moja opinia
Śniadanie okazalo się wcale nie takie drogie (biorąc pod uwagę fakt, że opakowanie nasion goi czy pestek chia starczy nam na 30-40 takich sniadań) i na pewno posiada mnóstwo właściwości zdrowotnych, jedyny minus dla mnie tego dania był taki, że zabrakło mi w nim jogurtu naturalnego. Ja jednak lubię musli tylko na bazie jogurtu naturalnego.

Oczywiście podane wyżej skladniki jest to tylko jedna z propozycji, tak naprawdę codziennie nasze musli może wyglądać inaczej, można dodać platki owsiane, jęczmienne, zarodki pszenne, rózego rodzaju orzechy, suszone owoce, sezam ,siemie lniane, pestki dyni, cynamon itp. Można je zalać jogurtem, kefirem, sokiem owocowym, mlekiem sojowym lub zwykłym. Lub można przyrządzić owsiankę według 5 przemian- coś o zupełnie innym smaku ale niesamowite i warte polecenia.

Koktajl ten przywraca gęstość skórze, inicjuje powstawanie kolagenu.


Do przygotowania koktajlu potrzebujemy:

mleko sojowe 200gr
wiśnie świeże lub mrożone 100gr
2 łyżeczki zarodków pszennych
1 łyżeczka melasy trzcinowej
1/2 łyżeczki skrzypu polnego (Equisetum L.)


Czasem, gdy akurat nie mam w domu ani melasy ani skrzypu, zamiast melasy dodaję odrobinę miodu a skrzyp zupełnie sobie odpuszczam, natomiast przepis podałam zgodny z oryginałem i oczywiście koktajl z dodatkiem skrzypu będzie miał lepsze działanie, jako że skrzyp polny (podaję za wikipedią) "posiada działanie remineralizujące, dostarcza organizmowi niezbędnych jonów oraz mikroelementów, ma właciwości moczopędne i przeciwzapalne, odgrywa rolę w przemianie materii, wpływa na stan błon śluzowych, pomaga przy schorzeniach dróg moczowych, a zewnetrznie przy stanach zapalnych. Napar może być stosowany do mycia skóry o cerze zmęczonej, starzejącej się. Używany jako dodatek do kapieli pojędrniających skórę a także do produkcji preparatów kosmetycznych."

Ja natomiast cenie sobie bardzo dzialanie samych wiśni, i gdy tylko są one dostepne, zwlaszcza w sezonie, staram sie korzystać z ich odmładzających wlaściwości. Zresztą wiśnie znane są jako świetny owoc do przyrządzania domowych maseczek na skórę.

Przygotowanie koktajlu: wiśnie musimy wydrążyć, ja nie posiadam specjalnego przyrządu, otwieram je w podobny sposób, jak otwieramy śliwki, i przy pomocy łyżeczki usuwam pestkę (część wiśni zostawiłam w celu wykorzystania do wieczornej maseczki). Do wysokiego naczynia wkładamy wydrążone wiśnie, wlemamy mleko sojowe, dodajemy 2 lyżeczki zarodków pszennych, łyżeczkę miodu oraz skrzyp polny.


Koktajl jest niskokaloryczny, jednak nie jest zbyt smaczny w podanej wyżej wersji, wedlug mnie lepiej smakuje z bananem.