Translate

2017/07/20


Witajcie,

Dzisiaj będzie znowu o chorobach. Niedługo chyba będę musiała zmienić nazwę tego bloga - miał on być blogiem o zdrowym stylu życia a tymczasem stał się blogiem o chorobach:)

Zdecydowałam się jednak pisać o tym po to, aby dzielić się doświadczeniem; wiem ile czasu sama spędzam na poszukiwaniu podobnych wpisów i informacji, jak inni radzą sobie z reumatyzmem.


Krótka historia mojego reumatyzmu

Ci z Was, którzy zaglądają do mnie od dawna wiedzą, że z bólami w kościach borykam się od wielu lat. Pierwszymi objawami zbliżającej się choroby były bóle w jednym stawie, np z powodu bólu w stawie biodrowym przez prawie rok nie mogłam swobodnie poruszać nogą; potem samo przeszło. Innym symptomem było chrupanie w stawach. To było około 5-6 lat temu i pomimo tych objawów badania krwi nie wykazywały jeszcze wówczas żadnych zmian. Trzy lata temu zaczęłam mieć już bardziej dokuczliwe bóle całego ciała, zwłaszcza rąk a także jednego kolana i wtedy badania krwi wykazały u mnie podwyższony czynnik reumatoidalny. Ponieważ było to stadium niezaawansowane, otrzymałam tylko mocną dawkę witaminy D (100000iu raz na miesiąc). Od tamtego czasu objawy chorobowe to wzmagaja sie to słabna, a ja uczę się sobie z nimi radzić.

Moja kondycja na dzień dzisiejszy

Z moim reumatyzmem jest tak, że potrafi on odpuścić na kilka miesięcy, a potem wraca. Gdy jestem w Polsce wszelkie bóle mijają. Gdy tylko wracam do Anglii, znów czuję się chora (niestety nie mamy w planach powrotu do Polski). Czyli wilgotny klimat UK ma na pewno znaczenie. Nie mam jednak pewności, czy to on przyczynił się do powstania choroby, w końcu mieszkańcy Polski, czy nawet Afryki, również chorują na reumatyzm. 

Ostatnio po powrocie z urlopu w Polsce choroba uderzyła jak nigdy wcześniej. Zaczęło się od niewinnych bólów w przedramionach, aż po kilku dniach rano ledwo wstawałam z łóżka. Ból był już wszędzie, nie wiedziałam, czy bolą mnie kości czy mięśnie, czy to i to. 

Swoim zwyczajem natychmiast zmobilizowałam się do walki, metodami oczywiście naturalnymi. Do lekarzy na razie w tej sprawie nie chodzę, jak wiadomo współczesna medycyna nie wymyśliła jeszcze lekarstwa na reumatyzm, oferuje jedynie środki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Środki te powodują mnóstwo skutków ubocznych i wcale nie leczą a tylko uśmierzają ból - nie podoba mi się ta myśl. Nie jestem zresztą typem pasywnego pacjenta, który nic nie zmieniając w swoim stylu życia idzie do lekarza po magiczną pigułkę. Postanowiłam, że gdy kiedyś nie wytrzymam z bólu, wtedy pójdę po sterydy a na razie postaram się zrobić, co mogę.


Moich 19 domowych sposobów na reumatyzm:

(dziś, gdy to piszę, mija 17-ty dzień, odkąd dostałam ataku reumatyzmu, w tym czasie przez pierwsze dziesięć dni stosowałam poniższe metody, a następnie przeszłam na ścisłą dietę dr Dąbrowskiej i wówczas nie stosowałam już żadnych suplementów)

1. Osuszacz powietrza

W Anglii mieszkania są bardzo zawilgocone. Posiadałam dotąd osuszacz w kuchni na dole, teraz zainstalowałam w swoim pokoju na górze i okazało się, że zbiera dziennie szklankę wody.

2. Witamina D + K2

Biorę jedną tabletkę 4000iu witaminy D i 100mcg K2 MK7, a w dni słoneczne staram się przebywać na słońcu przynajmniej pół godziny, zwłaszcza w godzinach między 12 a 14.

3. Olejek z oregano

Naturalny antybiotyk, stosuję 4 krople na pół szklanki wody raz dziennie.

4. Herbata przeciwzapalna 

Znalazłam na stronie pepsieliot przepis na herbatę, która ponoć leczy 60 chorób, dodałam tylko pieprz czarny.

Herbata przeciwzapalna
1/2 łyżeczki imbiru
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki cynamonu cejlońskiego
1 łyżeczka oleju kokosowego
1 łyżeczka surowego miodu
szczypta czarnego pieprzu
Składniki wymieszać ze szklanką ciepłej wody.

5. Chlorella

Pomaga oczyścić organizm z toksyn - rozpuszczam łyżeczkę proszku w pół szklanki wody, piję raz dziennie.

6. Piołun

Przy zwalczaniu chorób reumatycznych pierwszym krokiem powinno być usunięcie pasożytów z organizmu (pisałam o tym tutaj). Z zestawu doktor Clark posiadałam aktualnie tylko zioła piołunu (i zapper), piłam 1 łyżeczkę zaparzonych ziół piołunu dziennie. W razie, gdyby mi nie pomogło, zamierzałam kupić zestaw: wyciąg z czarnego orzecha, goździków i piołunu w jednym (link).

7. Zapper dr Clark

Używam zappera zakupionego na ebay (więcej tutaj), stosuję raz dziennie 3*7 min (przerwy 20 min)

8. Msm + witamina C

Msm czyli siarka organiczna to chyba najważniejszy suplement w walce z reumatyzmem. Ważne, aby przyjmować go dokładnie w takiej samej ilości, w jakej zażywamy witaminę C (niektórzy zalecaja nawet zakup wagi jubilerskiej, aby była to identyczna ilość, ja jednak zażywam na oko jedną płaską łyżeczkę msm i jedną płaską łyżeczkę kwasu askorbinowego raz dziennie- rozpuszczam w szklance wody).

9. Ziemia okrzemkowa

Krzem jest drugim najważniejszym obok msm suplementem istotnym w leczeniu reumatyzmu, kuracje przeprowadzamy według instrukcji na opakowaniu.

10. Woda z solą 

Nawadnianie jest zawsze bardzo ważne ale podczas kuracji ziemią okrzemkową szczególnie,  należy pić dwa litry wody dziennie, najlepiej z dodatkiem soli himalajskiej lub kłodawskiej i soku z cytryny.


11. Płukanie ust olejem

Czynność tą wykonuję zaraz po wypiciu szklanki wody z cytryną rano, używam oleju słonecznikowego organicznego zimno tłoczonego (pisałam również o tym tutaj).

12. Lewatywy z kawą

Właściwie wszystkie opisane dzisiaj czynności sprowadzają się do oczyszczenia organizmu z pasożytów, grzybów, pleśni i toksyn, lewatywa jest pomocna w usuwaniu złogów.

13. Płyn lugola

Piłam 2 krople rozpuszczone w polowie szklanki wody dziennie, oprocz tego zawsze dezynfekuję owoce i warzywa w wodzie z plynem lugola (1 kropla na litr).

14. Kapusta kiszona (własnej roboty)

Uszczelnienie jelit jest bardzo ważne w przypadku chorób autoimmunologicznych. Czyli najpierw wykluczamy z diety alergeny takie jak gluten i nabiał, a następnie przy pomocy m.in. probiotyków przywracamy równowagę jelit. Nie potrafię robić zakwasu z buraków (zasze mi fermentuje) ale przygotowuję pyszną kapustę kiszoną.

15. Suplementy

Przede wszystkim magnez i cynk (powinna być jeszcze witamina B complex, ale aktualnie nie posiadam), zwracam zawsze uwagę, aby suplemety były dobrej jakości.

16. Boraks

Minerał będący źródłem boru, znany jako środek czyszczący, antyseptyczny, przeciwgrzybiczny. Nie odważyłam się na razie przyjąć go doustnie, choć gdyby mi nie przeszło, pewno bym to zrobiła. Jest zalecany w leczeniu reumatyzmu i osteroporozy. Zakupiłam na ebay (link) i używam go do dezynfekcji domu: dosypuję do prania, posypuję nim dywany, materace, roztworu w sprayu używam do mycia kuchni i łazienki.

17. Gorace kapiele

Po 15 minutowej kapieli w gorącej wodzie z  dodatkiem płatków magnezowych i wody utlenionej ból na jakiś czas całkowicie ustępuje. Do wanny wsypuję pięć łyżek płatków magnezowych (tu kupiłam) i wlewam 200 ml wody utlenionej 3%.

18. Ćwiczenia fizyczne

Chociaż, gdy boli, to jest ostatnia rzecz, na jaką mamy ochotę, warto się zmusić do jakiejś formy aktywności ruchowej. Ja staram się codziennie wykonać przynajmniej 5 rytuałów tybetańskich i 8 minut dla długowieczności i zdrowia (oba zestawy ćwiczeń są tak przygtowane aby obejmowały wszystkie partie ciała).

19. No i najważniejsze- dieta

W 10 dniu mojej kuracji wszystkimi powyższymi suplementami miałam kolejny kryzys - rano obudziłam się ze znajomym uczuciem bólu w całym ciele. Zastanawiałam się czy jest to może tzw kryzys ozdrowieńczy po kilku dniach zażywania krzemu i msm, ale tak czy inaczej miałam już dość i postanowiłam odstawić wszystkie suplementy i rozpocząć głodówkę. 40 godzin wytrzymałam na samej wodzie a potem przeszłam na dietę dr Dąbrowskiej, na której byłam kolejnych 5 dni. Czyli w sumie dało to 6 dni głodówki (dieta dr Dąbrowskiej jest również nazywana głodówką, bo uruchamiają się podczas jej stosowania te same mechanizmy). Przez ten czas jadłam właściwie w kółko tylko 3 potrawy: leczo, zupę warzywną i bigos, oraz chrupałam jabłka i marchewki.

Zupa warzywna - dieta dr Dabrowskiej
Składniki (najlepiej organiczne, w dowolnych ilościach):
marchewki
kalafior
brokuł
kapusta
cebula
por
seler (korzeń lub naciowy- polecam zwłaszcza naciowy, bo sprawia, że zupa pieknie pachnie)

Przygotowanie: warzywa gotujemy około godziny, następnie odlewamy połowę zupy do osobnego garnka, blendujemy i wlewamy z powrotem do zupy.

Bigos bezmięsny - dieta dr Dąbrowskiej
1 słoik kapusty kiszonej
1 główka kapusty
1 jabłko
3 śliwki suszone (opcjonalnie)
2 cebule
przecier pomidorowy

Przygotowanie: kapustę gotujemy z suszonymi sliwkami minimum godzinę (suszone owoce nie są dozwolone na tej diecie, jednak czytałam, że w ośrodkach wczasowych dr Dąbrowskiej dopuszcza się spożywanie niewielkiej ilość rodzynek, uznałam więc, że 3 suszone śliwki nie zniszczą działania diety a usprawniają one pracę układu pokarmowego, no i po rozgotowaniu naprawdę zmieniają smak i konsystencję bigosu). Następnie dodajemy cebulę (podsmażam ją delikatnie na suchej patelni, zalewam niewielka ilością wody i wlewam to wszystko do bigosu), starte jabłko i przecier pomidorowy. Doprawiamy pieprzem i solą i jeszcze gotujemy przez około pół godziny.

Z każdym kolejnym dniem głodówki czułam się coraz lepiej. Bóle w kościach były coraz lżejsze a od kilku dni jestem całkowicie wolna od bólu. Minęło również uczucie ogólnej infekcji organizmu, które zawsze towarzyszy bólom w kościach. Przy okazji schudłam 3 kg - nie znam lepszej diety odchudzającej:) Od wczoraj zaczęłam jeść - rozpoczęłam nową dietę, której nie próbowałam nigdy wcześniej: dietę optymalną dr Kwaśniewskiego. Dieta ta, skrajnie przeciwna diecie dr Dąbrowskiej, ma również właściwości lecznicze, zwłaszcza przy leczeniu takich chorób jak cukrzyca czy własnie reumatoidalne zapalenie stawów. Zdecydowałam się na nia przede wszystkim ze względu na galarety z kolagenem :) Dieta Kwaśniewskiego jest dietą wysokotłuszczową i niskowęglowodanową, opartą na spożywaniu odpowiednich proporcji białek, tłuszczy i węglowodanów, mianowicie: B:T:W = 1:2,5-3,5:05-0,8. Czyli na każdą jedną część białka przypadają około trzy części tłuszczy i około pół części weglowodanów. Kiedyś słyszałam o tej diecie i kojarzyła mi się z jedzeniem nerek, płucek itp., tymczasem dieta ta wcale nie opiera się na mięsie a na żóltkach jaj. Więcej o obu tych dietach możecie posłuchać tutaj:



I tak wygląda sytuacja na dzień dzisiejszy:)

Pozdrawiam:)




2017/07/10



Jako osoba lubiąca makijaż, nie mogłam w końcu pewnego dnia nie skusić się na wypróbowanie tego kultowego produktu. Posiadam go już od paru miesięcy, więc moja opinia nie będzie pochopna.

Jak sama nazwa wskazuje korektor ten powinien być magiczny, czyli w cudowny sposób upiększać naszą twarz. Byłam bardzo ciekawa czy w tej nazwie jest choćby ziarenko prawdy.

Produkt jest dostępny w trzech kolorach, kupiłam najjaśniejszy czyli 01 light. Największym problemem z korektami jest dla mnie ich ciemnienie, dlatego zawsze wybieram najjaśniejsze.

Po lewej Magic Concealer, po prawej L'oreal Touche Magique

Porównując ten kolor do odcienia mojego ulubionego loreal touche magique w kolorze ivory beige, magic concealer  jest nieco ciemniejszy a przede wszystkim bardziej beżowo - różowy, podczas gdy loreal wpada w żółte tony. Co do konsystencji, korektor od Heleny Rubinstein jest o wiele bardziej płynny, rzadki.

Przechodząc do sedna sprawy, przyznam, że magic concealer nie został moim ulubionym korektorem. Nie jest też zły, ale jest gorszy od touche magique ivory beige. Oczekuję od korektora, że będzie rozjaśniał wybrane partie, magic concealer rozjaśnia tylko w momencie nałożenia ale po wklepaniu już go nie widać. Zbyt rzadka konsystencja sprawia, że znika ze skóry, podczas gdy mój ulubieniec z loreala utrzymuje sie na skórze przez długi czas, wcale nie tworząc maski.


Po około 10 minutach dołożyłam oba kolory i oba korektory nieznacznie przyciemniały w procesie oksydacji ale to nie są istotne różnice.

Odkryłam, że gdy wymieszam oba te korektory, daja bardzo ładny efekt i tak je używam.

Próbowałyście tego korektora? Co o nim sądzicie?






2017/07/07


Kawa jest dla mnie jedną z największych przyjemności w życiu. Uwielbiam ją na wszystkie sposoby, zarówno gorącą, jak i zimną.

Przepisów na kawę mrożoną jest wiele, oto kilka przykładowych:

Jednym ze sposobów jest zaparzenie mocnego espresso, a nastepnie ostudzenie go i wówczas zalewamy nim kostki lodu, na końcu dolewając śmietankę lub mleko. Wadą takiego sposobu jest to, że musimy odczekać kilka godzin aż kawa ostygnie, poza tym taka ostudzona a potem zmieszana z kostkami lodu kawa wyraźnie traci na mocy i aromacie.

Lepszym sposobem, jesli chodzi o walory smakowe jest zaparzenie kawy na zimno. W pojemniku umieszczamy sypaną kawę, zalewamy zimną wodą, mieszamy i odstawiamy do lodówki na 12 godzin. Nastepnie roztwór przecedzamy przez gazę a otrzymanym koncentratem zalewamy kostki lodu, na końcu jak zawsze dodając mleko oraz, jesli lubimy kawę słodką, cukier czy syrop do kawy.

Jeszcze innym sposobem jest zalanie kawy rozpuszczalnej niewielka ilością zimnej wody, następnie uzupełniamy szklankę do pełna mlekiem i dodajemy kostki lodu, ale kawa według tego przepisu wychodzi taka sobie.

Mój ulubiony przepis 

Jeżeli nie chcecie czekać od kilku do kilkunastu godzin na kawę mrożoną, a przy okazji zależy Wam na wspaniałym smaku, wypróbujcie poniższy przepis. Jest banalnie prosty a kawa moim zdaniem nie ma sobie równych:)


Składniki (na 2 szklanki napoju):
500 ml zimnego mleka
10 lub więcej kostek lodu
2 łyżeczki kawy rozpuszczanej
2 łyżki skondensowanego mleka słodzonego (można więcej lub mniej, w zależności od tego, jak słodka ma być kawa)

Przygotowanie: wszystkie składniki umieszczamy w blenderze posiadającym funkcję kruszenia lodu, blendujemy około 15 sekund i otrzymujemy niebo w gębie:)


Pozdrawiam:)



2017/07/03


Ulubione zestawy kosmetyków Estee Lauder, Debenhams, 24£

W ciągu ostatniego roku z powodu problemów zdrowotnych raczej nie zajmowały mnie takie sprawy jak zmarszczki. Można nawet powiedzieć, że zaczęłam marzyć o tym, aby móc się zestarzeć:)

W czasie, gdy starałam się oczyścić swój organizm, odstawiłam wszelką chemię, a jedynymi preparatami, które nakładałam na twarz i ciało, były olejki. Niestety, gdy tylko poczułam się lepiej, oczywiście od razu powróciłam do starego nawyku nabywania nieprzyzwoitej ilości przeróżnych kosmetyków!

Moja pielęgnacja na dzień dzisiejszy zmieniła się jednak w porównaniu do tego, co było kiedyś, przynajmnej o tyle, że nie nakładam już stu preparatów na twarz "na cebulkę", tylko po jednym. Raz, dwa razy w tygodniu pozwalam twarzy odpocząć i nie nakładam na noc nic. Parę lat temu, gdy przekroczyłam czterdziestkę, szalałam z ilością serwownych skórze kosmetyków, myślałam, że tak będzie lepiej a efekty były odwrotne do zamierzonych, więc dziś staram się nie przesadzać.

Kupując kosmetyki wybieram głównie te z jak najbardziej naturalnym składem, a ponieważ specjalnie sie na tym nie znam, kupuję najczęsciej te firmy, które opisują siebie jako naturalne, organiczne, jak Nuxe, Lierac, Caudalie, Antipodes, czy ostatnio modne rosyjskie Babuszki Agafii itp (wyjątek robię jedynie dla Estee Lauder, bo kocham tą markę za efekty).

Poniżej przedstawiam listę moich ulubieńców ostatnich miesięcy. Są to kosmetyki z różnym składem, niekoniecznie naturalnym, ale najlepsze pod względem rezultatów. Jest wśród nich parę perełek, zwłaszcza dla kobiet, które potrzebuja już pielęgnacji przeciwzmarszczkowej, zapraszam:)

Demakijaż, eksfoliacja, tonizacja


The Body Shop Vitamin E Cream Cleanser - produkt o konsystencji tak smakowitej, że zawsze mam ochote go zjeść. Pachnie przepięknie, troche jak krem Nivea, doskonale usuwa makijaż.

Nuxe Micellar Foam Cleanser with Rose Petals - ciekawy produkt o konsystencji pianki i pieknym różanym zapachu, bardzo delikatny a jednocześnie perfekcyjnie usuwający makijaż twarzy i oczu.

Clinique Exfoliating Scrub - uwielbiam peelingi, rano najczęściej ich używam po prostu do mycia twarzy. Być może powinnam raczej stosować enzymatyczne, ale wolę zdzieraki. Clinique exfoliating scrub bardzo dobrze oczyszcza skórę ale - uwaga - bardzo mocno chłodzi (w składzie zawiera mentol).

Perfecta Moc Minerałów Peeling Drobnoziarnisty - podczas ostatniego pobytu w Polsce zakupiłam saszetkę z tym peelingiem i tak mi się spodobał, że zamówiłam całą tubkę. Polubiłam go przede wszystkim za bajeczny zapach.

Ziaja Pasta Liście Manuka - pewno większości dobrze znany, świetny peeling w formie gęstej pasty, moje drugie opakowanie.

Zamiast toników używam hydrolatów - moje ulubione są ze Zrób Sobie Krem. Dokupiłam do nich buteleczki z atomizerami, w których mieszam hydrolaty z odrobiną Liposomów z Nanozłotem.


Pielęgnacja na dzień


The Body Shop Life of Oil - najlepszy produkt TBS jaki miałam okazję używać. Stosuje go na dzień pod makijaż stosując kilka kropli na oczyszczoną i zwilżoną tonikiem czy hydrolatem twarz. Wchłania się idealnie wygładzając i zmiękczając rysy twarzy, dla mnie działa on jak lotion wake up. Nie wyobrażam sobie poczatku dnia bez kilku kropelek tego olejku.

Estee Lauder New Dimension Shape Plus Serum - korzystajac z promocji 30% off na kosmetyki Estee Lauder w Debenhams, zakupiłam sporo kosmetyków tej marki - uwielbiam ją. Z pewnością jest to subiektywne ale żadna inna marka nie daje tak widocznych rezultatów na mojej twarzy, a używałam wielu. Serum Shape Plus daje podobny rezultat jak Advance Night Repair (użyty na dzień, używam je zamiennie), wygładza zmarszczki, sprawia, że skóra wyglada młodziej (jesli chodzi o kosmetyki Estee Lauder polecam bardzo opłacalne cenowo zestawy, które zawsze pojawiaja się np w okresie przedświątecznym, ale nie tylko, np w tej chwili w Debenhams dostępny jest zestaw Age Prevention link ).

Estee Lauder Revitalizing Supreme Global Anti-Aging Mask - myślę, że jest to najlepszy produkt Estee Lauder, jaki Wam dziś przedstawiam. Ta maska jest po prostu niesamowita, różnica przed i po jest ogromna. Używam jej jako serum pod krem, wypełnia zmarszczki, wygładza i rozświetla, musicie ją wypróbować!

Estee Lauder New Dimension Sculpt + Glow Mask - podczas zakupu podkładu Double Wear otrzymałam próbke tego produktu i znów przepadłam, musiałam kupić duże opakowanie. Kosmetyk jest opisany jako maska na noc poprawiająca gęstość skóry i owal twarzy, ja jednak, podobnie jak poprzenią maskę, używam go jako serum pod krem i efekt jest znów rewelacyjny. Nie wiem, jak to sie dzieje, ale te kosmetyki naprawdę odmładzają (nawet jesli tylko ja to widzę:-).

Estee Lauder Advanced Night Repair Serum - kultowy produkt, obok double wear to najbardziej popularny produkt tej marki. Przeznaczony jak nazwa wskazuje do użytku nocnego, ja jednak stosuję go wyłącznie  na dzień. Zawsze do niego wracam, zużyłam już x opakowań.

Benefit Moisturize Cream - kupuję regularnie w zestawach, w wersji miniaturowej, ale krem jest tak dobry, że w końcu na pewno zakupię duży słoik. Idealny pod makijaż, wygładza, odmładza, kolejny kosmetyk, nad którym mogłabym sie tu rozpływać:)

Estee Lauder Revitalizing Supreme Global Anti-Aging Cell Power Creme - rewelacyjny, bardzo treściwy krem, przeznaczony zarówno na noc jak i na dzień. Nadaje sie pod makijaż i tak go najczęsciej stosuję, również pieknie wygładza twarz.

Ziaja Med Krem z Witamina C - dla mnie hit, zwłaszcza jesli weźmiemy pod uwagę stosunek jakości do ceny. Krem jest świetny pod makijaż, upieksza cerę nie gorzej niż ten z Benefit, to juz chyba moje czwarte opakowanie.

Pielęgnacja na noc




Alpha H Liquid Gold - jeden z najlepszych produktów przeciwzmarszczkowych, jaki kiedykolwiek używałam, polecany przez światowych wizażystów, jestem od niego uzależniona! Zawiera w składzie kwas glikolowy. Producent zaleca, aby używać go samodzielnie, taki sam sposób poleca Caroline Hirons.

Dermalogica Overnight Retinol Repair - uwielbiam dermalogicę i nigdy nie zawiodłam się na żadnym produkcie tej marki, podobnie jest w przypadku tego kremu. Używałam juz wielu kosmetyków z retinolem (link) ale ten jest najlepszy. Stosuję 1-2 razy w tygodniu na noc.

Kiehl's Midnight Recovery Concentrate - kosmetyczny bestseller i nie bez powodu. Zawiera mieszankę przeróżnych olejków. Nie wiem, jak to działa, ale dla porównania gdy nałożę na twarz na kilka olejków ze Zrób Sobie Krem (które nawiasem mówiąc uwielbiam), to oprócz tego, że mam tłusta twarz, innych efektów nie widzę. Tymczasem w przypadku tego serum, który równiez jest zestawem olejków, sytuacja wyglada inaczej: produkt świetnie  się wchłania i widzę różnicę na mojej skórze. Używam go na noc samodzielnie.

Caudalie Polyphenol C15 Anti-Wrinkle Defence Serum - zawsze stosuję coś z witaminą C, w tym wieku to must have, tym razem padło na Caudalie. Jest to bardzo przyjemne serum rozświetlające i na pewno kiedyś jeszcze do niego wrócę, tymczasem gdy je wykończę mam na oku coś innego:)

Caudalie Polyphenol C15 Overnight Detox Oil - zakupiłam go razem z serum z witaminą C (akurat była 50% promocja w John Lewis), kolejny świetny olejek do twarzy w mojej kolekcji, o przepieknym zapachu, uwielbiam robić sobie na nim masaż twarzy.

Nuxe Marveillance Cream - powróciłam znów do kremu, który używałam jakiś czas temu (link), tzn. do jego uaktualnionej wersji i znów mnie zachwycił. Krem posiada konsystencję gęstego masła i nieziemski zapach, utrzymujący się przez wiele godzin. Po nałożęniu czuć jak pracuje (mrowienie) a rano twarz jest nawilżona i gładziutka.

Najlepsi z najlepszych

Wszystkie wymienione wyżej produkty są bardzo dobre (kupilam tez wiele słabszych, o których tu nie wspominam) ale gdybym miała wybrać trzy najlepsze były to:
Alpha H Liquid Gold - niezrównany w pielęgnacji długokresowej,
Estee Lauder Revitalizing Supreme Global Anti-Aging Mask - błyskawiczna poprawa wygladu twarzy,
The Body Shop Life of Oil - olejek wake up na dzień dobry.


Pozdrawiam serdecznie i proszę o polecenie Waszych ulubionych kosmetyków :)





2017/06/19

Obserwatorium na Śnieżce

Którym szlakiem na Śnieżkę?

Żeby nie skłamać, na Śnieżkę w swoim życiu wchodziłam przynajmniej z piętnaście razy. Tak się złożyło, że prawie zawsze było to w okresie zimowym, kiedy część szlaków jest zamknięta i pozostawały tylko te najłagodniejsze, np. szlak niebieski prowadzący od świątyni Wang przez Polanę, Samotnię, Strzechę Akademicką na Równię pod Śnieżką i stamtąd na szczyt. Schodzilismy wtedy przeważnie szlakiem czarnym, szybkim ale monotonnym i mało widokowym. Kilka razy zdarzyło mi się wjechać wyciągiem krzesełkowym na Kopę (mało honorowo ale za to jak wygodnie), wtedy schodziłam szlakiem niebieskim, aby obowiązkowo zaliczyć najpiękniejsze miejsce na ziemi czyli Samotnię w Kotle Małego Stawu.

2017/06/11



Nasze wakacje 2017 właśnie dobiegły końca. W tym roku na miejsce wypoczynku wybraliśmy Karpacz (po raz pierwszy od 11 lat, odkąd mieszkamy w UK, wybralismy góry zamiast morza), miejsce moich wspomnień z młodych lat, związanych zwłaszcza ze schroniskiem Samotnia - czy ktoś zna piękniejsze miejsce na ziemi?

2017/05/12


Energetyczne kuleczki są bardzo popularną przekąską. Najczęsciej wykonuje się je z płatków zbożowych, orzechów, ziaren i suszonych owoców. Moje dzisiejsze kulki nie zawierają zbóż, nie wymagaja pieczenia, są bardzo proste do wykonania, orzeźwiające, pełne witamin i wyjątkowo pyszne! Jednym ze skłądników jest tutaj marchewka dlatego przepis ten polecam zwłaszcza rodzicom, których dzieci nie lubią warzyw:)

Składniki:
150 gr (1 filiżanka) migdałów lub orzechów brazylijskich
80 gr (10 szt) suszonych daktyli
1 średnia marchewka
1 pomarańcza
10 gr (2 łyżki) wiórków kokosowych plus trochę do obtoczenia kulek




Przygotowanie:
1. Z pomarańczy (najlepiej bio) ścieramy skórkę oraz wyciskamy sok.
2. W robocie kuchennym umieszczamy startą skórkę, orzechy/migdały, daktyle, marchewkę oraz wiórki kokosowe. Rozdrabniamy do momentu, gdy skłądniki będą sypkie ale nie całkiem miałkie.
3. Wlewamy sok pomarańczowy, mieszamy.
4. Formujemy kuleczki i obtaczamy je w wiórkach kokosowych. Gotowe!