2014/09/30

Bedąc pod bardzo pozytywnym wrażeniem kremu Nuxe Merveillance Enrichie, kupiłam następny produkt tej firmy, tym razem krem przeznaczony dla starszej grupy wiekowej, Nuxe Nuxuriance.


Nuxuriance jest to krem przecizmarszczkowy, przywracający gęstość skóry, jak również poprawiajcy jej świetliostość. Wpływa na zmniejszanie plam barwnikowych pojawiających się wraz z wiekiem. Jego najbardziej aktywnymi składnikami są: wyciąg z nasion Araucaria, owoców Bakau, korzenia Maki, Róża jerychońska oraz Wiązówka błotna. Krem modeluje owal twarzy oraz redukuje zmarszczki.


Tyle teorii- teraz praktyka.
Zamówiłam krem w wersji na dzień, ponieważ posiadam sporo kosmetyków, które stosuję na noc, ponadto krem na dzień również można zastosować na noc, ale odwrotnie już nie.
Tymczasem krem okazał się totalnym bublem, i ponieważ absolutnie nie nadaje sie pod makijaż, jedyny sposób, aby go zużyć, to używanie go na noc.

Krem rozczarował mnie na każdej płaszczyźnie. Po pierwsze ma mdły, słodki, nieprzyjemny zapach. Jednak jego najgorszą wada jest brak wchłaniania się. Zastosowany nawet w niewielkiej ilości nie wsiąka w skórę, pozostawiajać biały osad, który się roluje przy dotyku. Osadza sie również w sposób widoczny na brwiach. Co do jego działania, nie czuć go w ogóle na twarzy po nałożeniu, nie powoduje uczucia ciepła ani nic takiego, natomiast trudno mi mówić o jakichkolwiek efektach  jego działania, ponieważ go po prostu nie lubię i męczę się ze zużyciem go.

Krem kosztowal niemało, jego regularna cena wynosi 43f. Jest moim największym rozczarowaniem ostatnich miesięcy.


Początek dnia nie byłby dla mnie możliwy bez kubka lub nawet kilku kubków kawy. Od zawsze podejmuję wysiłki, aby moja kawa przypominała w smaku tę z coffee shopu, niestety bez drogiego sprzętu nie jest to możliwe. Mój ekspres Delonghi nie jest najgorszej jakości, ale kawa przyrządzona na tym sprzęcie smakowo nie dorównuje w żadnym stopniu tej przyrządzanej w kawiarniach. Dlatego najczęściej piję kawę rozpuszczalną, która mi smakuje najbardziej, jednak jak wiadomo nie jest ona zdrowa, gdyż zawiera trujace substancje takie jak nikiel czy ochratoksynę. Szczerze mówiąc wypijam jej stanowczo za dużo.

Jakiś czas temu gościłam w pewnym angielskim domu, gdzie zostałam poczęstowana kawą z urządzenia, którego wcześniej nie znałam. Był to stovetop coffee maker, czyli ekspres do kawy, który stawiamy na palniku gazowym lub elektrycznym. 




Kawa, którą wtedy zostałam poczęstowana, była pyszna. To urządzenie spodobało mi sie jednak również z tego powodu, że możemy w nim przyrządzić kawę gotowaną wedlu 5 przemian.
Urządzenie składa się z 3 części. Do dolnej wlewamy zimna wodę, do filtra wsypujemy kawę, zakręcamy, stawiamy na palnik i wówczas pod wpływem ciśnienia  woda przechodząc poprzez filter z kawą zostaje wypchana do górnej komory.


Przepis na kawę gotowaną według 5 przemian: gdy kawa gotuje sie już w górnym pojemniku, dosypujemy do niej 1/4 łyżeczki imbiru (cynamonu, kardamonu) i gotujemy jeszcze przez 3 minuty. Pić posłodzoną miodem. Kawa przygotowana w ten sposób pomaga przy osłabieniu, przemarznięciu i przejedzeniu słodyczami.



2014/09/28

Przez ostatnie dni nie miałam zupełnie czasu na pisanie bloga, ponieważ byłam i jestem absolutnie pochłonięta rozpracowywaniem mojego nowego aparatu fotograficznego Olympus XZ-10.
Bloga piszę od około 2 miesięcy i z czasem coraz bardziej zaczęłam zauważać potrzebę posiadania dobrego aparatu. Do tej pory używałam Agfa Photo DC-2030b i robiłam zdjęcia tylko w trybie automatycznym. Teraz chciałabym nauczyć się robić zdjęcia zupełnie innej jakości (marzy mi się również rozmyte tlo, ale do tego pewnie daleka droga). Wybranie aparatu zajęło mi parę dni, skorzystałam z pomocy fachowców na forum fotograficznym. Chciałam, aby aparat byl w miare tani, nie chcialam lustrzanki, ponieważ nie sądzę, abym aż tak intensywnie zainteresowala się fotografią, z drugiej strony chciałam, aby aparat miał dobre parametry i abym mogła nim uzyskać efekt bokeh. Polecono mi właśnie Olympus XZ-10.
Tak więc jestem na etapie czytania instrukcji i prób robienia zdjęć. Jeśli chodzi o sam aparat, jest według mnie bardzo efektowny jak na kompakt oraz bardzo solidny. A co najważniejsze jest ponoć jednym z najlepszych cyfrowych aparatów kompaktowych (o jasnym obiektywie 1:1,8-2,7).
Już niedługo pierwsze zdjęcia nim wykonane oraz kolejne posty. Pozdrawiam:)


2014/09/25

Witajcie :) Dziś chcialam sie z Wami podzielić moja opinią na temat kremu Nuxe Merveillance Enrichie. Kupiłam go kilka tygodni temu w sklepie Life and Looks podczas 30%-owej promocji. Gdy zobaczyłam, że jest promocja na komsetyki Nuxe, w pierwszej chwili chciałam zamówić krem, na który miałam ochotę już od dawna, ponieważ miałam jego próbkę i zakochałam sie w nim, a mianowicie Nuxe Reve de Miel na dzień. Jednak po zastanowieniu i prześledzeniu opinii internetowych, zdecydowałam się przetestować inny krem, czyli właśnie Nuxe Creme Merveillance Enrichie, wersja do skóry bardzo suchej.


Ponieważ, tak jak wspomniałam, miałam juz wcześniej do czynienia z ta firmą, spodziewałam się dobrego kosmetyku, ale nie spodziewałam się AŻ tak dobrego. Krem zrobił na mnie niesamowite wrażenie. 


Na stronie Nuxe producent pisze, że krem zapewnia udowodnioną botaniczną (cokolwiek to znaczy) skuteczność w zmniejszaniu liczby, długości i powierzchni utrwalonych zmarszczek mimicznych. Przeznaczony dla osób w przedziale 35-45 lat. Głównymi aktywnymi składnikami są korzeń prawoślazu, nasiona mimozy, płatki nagietka lekarskiego oraz oleje z orzechów lnca, nasion maruli i orzechów laskowych. Krem zawiera 72,8% składników pochodzenia naturalnego i nie zawiera parabenów. Kosztuje w regularnej cenie 34f, ja ze zniżką zapłaciłam 23f.


Krem ten występuje w jednej wersji do stosowania na dzień lub noc.

Po raz pierwszy zastosowałam go na noc i od razu zakochałam się w jego zapachu. Nigdy wcześniej nie posiadałam kremu, którego zapach czulabym jeszcze godzinę po nałożeniu, a ponieważ pachnie przepięknie, był to efekt pożądany ( jednak dla osób wrażliwych na zapachy może to być minusem). Dla mnie to najładniejszy zapach kremu, z jakim kiedykolwiek się spotkałam.


Na drugi dzień krem nałożyłam pod makijaż (pod niego oczywiście nałożyłam krem z filtrem oraz odrobinę Neostraty 10%AHA, która jest moim ulubieńcem w kategorii kremów z kwasami) i od razu zauważyłam efekty. Krem jest bardzo lekki, a jednoczesnie bardzo odżywczy i wygładzający. Zdecydowanie  rozświetla i upiększa twarz. Nie roluje się, dobrze się wchłania i nadaje się pod makijaż. Jest mocno nawilżający ale nie lepki ani tłusty. Kwas hialuronowy naturalnego pochodzenia powoduje uczucie ujędrnienia twarzy i wygładzenia zmarszczek. Krem jest przeznaczony dla bardzo suchej i odwodnionej skóry i faktycznie jest świetnym kompresem nawilżającym.


Podsumowanie
Nuxe Creme Merveillance Enrichie to dla mnie kosmetyk wszechczasów. Ten wspaniały odżywczy i wygładzający krem, jest najlepszym kremem, jaki dotąd stosowałam, a miałam ich sporo. Pięknie wygładza i rozjaśnia cerę i powoduje efekt, którego zawsze szukam w kosmetykach przeciwzmarszczkowych, a mianowicie widoczną różnicę. Bez wątpienia będzie to stała pozycja w mojej pielęgnacji.




Kiedyś ułyszałam, że zupa miso chroni przed rakiem piersi. Nie trzeba mi było tego 2 razy powtarzać.

Zupa miso to po prostu zupa, do której dodana jest pasta miso. Tradycyjna japońska zupa miso gotowana jest na bulionie rybnym dashi lub rybie. Jednak  popularna jest również wersja wegetariańska zupy miso przyrządzona na kostce bulionowej lub wywarze z warzyw. Charakterystycznymi skladnikami zupy miso, oprócz pasty miso, są grzyby shitake, serek tofu oraz glony wakame lub kombu. Wierzch zupy po ugotowaniu często posypuje się rozkruszonymi glonami nori.

Pasta miso to soja zmieszana z gotowanym ryżem lub jęczmieniem poddana procesowi fermentacji. Jest bardzo wartościowa dla naszego organizmu, zawiera żywe enzymy wspomagające trawienie oraz ma działanie odkwaszające. Poprawia jakośc naszej krwi. Pasta jest bardzo aktywna biologicznie, dlatego każda zupa, do której dodana została choć niewielka ilość pasty miso, będzie miała charakter zupy miso. Ważne dla zachowania aktywności biologicznej zupy jest, aby pastę dodać na końcu, przy wyłączonym juz palniku, i aby jej nie gotować.

Zupa miso jest najczęściej jedzoną zupą w Japonii. Ma działanie antynowotworowe, jest zalecana podczas chemioterapii. Pasta miso działa jak antybiotyk, wodorosty chronią komórki przed starzeniem się, a grzyby shitake maja własciwości antyrakowe. Zupa miso to sekret młodego wyglądu oraz zdrowia Japończyków, którzy są zaliczani do najbardziej długowiecznej populacji na ziemi.



Składniki (porcja na duży garnek, ponieważ ja zawsze gotuje zupę na dwa dni):

2,5 litra wody
3 marchewki
1 pietruszka
maly kalafior
kawałek brokuła
1 por
kawałek selera
100-200gr fasolki szparagowej
200gr brukselki
150gr grochu
200gr grzybów shitake
3-4 łyzki pasty miso
natka pietruszki


Ja przygotowuję zupę wedlug pięciu przemian, czyli dodając produkty zgodnie z kolejnością smaków: gorzki, słodki, ostry, słony, kwaśny (link). Jednak oczywiście można ugotować ją w dowolny sposób.

W garnku zagotowujemy ok 2 litrów wody, dodajemy szczyptę tymianku i kurkumy, pokrojoną w kostkę marchewkę i pietruszkę, wsypujemy groch, dodajemy posmazone na maśle grzyby, pokrojony seler, podzielone na różyczki kalafior i brokuł, fasolkę szparagową, brukselkę i pokrojony por. Doprawiamy pieprzem czarnym, imbirem oraz niewielką ilością soli oraz szczyptą vegety do smaku (pasta miso jest słona, więc najlepiej ewentualnie dosolić zupę na końcu, już po dodaniu pasty). Warzywa gotujemy ok 45 minut. Nastepnie dodajemy szczyptę bazylii, łyżeczkę soku z cytryny oraz pokrojoną natkę pietruszki. Dodajemy wrzącą wodę do uzupełnienia ilości zupy oraz szczyptę majeranku. Przed końcem gotowania możemy dodać opcjonalnie pokrojony w kostkę serek tofu.


Zupę wyłączamy, odczekujemy chwilę, aż lekko ostygnie i wówczas dodajemy łyżkę lub kilka łyżek pasty miso. Najlepiej dodawać pastę stopniowo, w zależności od upodobań smakowych. Zupę mieszamy i podajemy. Można ją udekorować pokrojona natką pietruszki lub kawałkami glonów nori.
Zupę z pasta miso można podgrzewać ale nie mozna jej gotować. Pastę miso można również dodać na końcu, już na talerzu. Ja osobiście preferuję ta drugą opcję i dodaję ok pół łyżeczki miso juz na talerzu.
Zupa jest pyszna!







2014/09/22

Dziś chciałam Wam pokazać, jakie zakupy zrobiłam w Polsce z serii zakupy niekosmetyczne. Właściwie z tej kategorii mam tylko 2 rzeczy (nie będę Wam przecież pokazywać słoików w papryką marynowaną :))
Są to książki. Książki są moją wielką milością, i jednym z najprzyjemniejszych prezentów, jaki mogę sobie podarować.

A tak wygląda moja domowa biblioteka:

 I jeszcze tutaj kilka:

Przeważającą jej część stanowią książki psychologiczne, motywujące oraz dotyczące rozwoju duchowego, które czytam pasjami. Jeżeli jesteście zainteresowani, chętnie polecę prawdziwe perełki w tej dziedzinie. Pozostała część mojej biblioteczki obejmuje przeróżne książki począwszy od pozycji z mojego dzieciństwa typu Ania z Zielonego Wzgórza, poprzez Jeżycjadę, Pana Samochodzika, do powieści Sienkiewicza, lektur szkolnych czy podręczników do matematyki, ktore równiez kocham :) Jednak na chwilę obecną posiadam 3 ulubionych autorów, po których ksiżąki sięgam najczęściej. Są to John Grisham, Robin Cook i Stephen King. Firmę Grishama czytam średnio raz na dwa miesiace:)

Tym razem kupiłam w Polsce tylko dwie książki, ale za to jakie:) Każda z nich ma ponad tysiąc stron.


Stephen King jest znanym autorem horrorów, z których spora częśc została zekranizowana. Moje ulubione jego książki to: Lśnienie, Sklepik z marzeniami, Cmętarz Zwieżąt czy Zielona Mila. W tej chwili jestem w trakcie delektowania się "To".

Jak dla mnie nie ma nic przyjemniejszego niż wieczór z dobrą książką:)


2014/09/21

Witajcie:)
Kilka dni temu wróciłam z Polski i chciałam Wam dziś pokazać kosmetyki, które ze soba przywiozłam. Od 8 lat mieszkam w Anglii i jedną z rzeczy, których mi najbardziej tu brakuje, sa polskie drogerie.
Dlatego jechałam w podróz do ojczyzny z listą kosmetyków, które chcialam kupić. Na miejscu jednak okazało sie to wcale nie takie łatwe, ponieważ produkty z mojej listy były trudno dostępne. Np mój ukochany peeling do ciała Sweet Secret Wanilla Scrub był niedostępny we wszystkich supermarketach w moim mieście, a w 3 drogeriach Natura dostałam tylko 2 ostatnie sztuki. Nie udało mi się również nigdzie znaleźć serum drenujacego do ciała Ziaja Rebuild, kremu z witaminą C Ziaja Med i paru jeszcze innych rzeczy. Dlatego teraz wiem, że o wiele lepszą drogą do zdobycia tych produktów sa sklepy internetowe, które wysyłają równiez do UK.

Wracając do kosmetyków, które kupiłam:
1. Maseczki. Uwielbiam maseczki, codziennie (a czasem kilka razy dziennie) nakładam je na twarz, dlatego zaopatrzyłam się w pokaźna liczbę maseczek. Szczególnie lubie maseczki z Dermiki, a moim absolutnym ulubieńcem jest maseczka Sensacja.


2. Farmona Sweet Secret, waniliowy scrub do ciała, waniliowe masło do ciała i migdalowy peeling do mycia ciała. Waniliowy scrub do ciała uważam za najlepszy peeling do ciała, jaki spotkałam, w sensie pieknego zapachu i sporej wielkości mocno trących drobinek. Również Waniliowe Masło do ciała z tej serii bije na głowę wszystkie masła do ciała, jakie dotąd używałam, w tym nawet przepięknie pachnące Mango Body Butter z The Body Shop czy Farmona Tutti Frutti Caramel & Cinnamon.


3. Tłuste kremy do twarzy na zimowe wieczory: Ziaja Krem Oliwkowy oraz Celia Krem Tłusty z witaminami A i E, który ma bardzo pozytywne recencje na Kosmetyk Wszechczasów.


4. Golden Rose lakier do paznokci kolor 336 (kolejny hit, użyłam chyba dotąd już z 10 buteleczek) oraz szminka Velvet Matt nr 07 (której recenzję napiszę wkrótce).


5. Ziaja Liście Manuka Tonik oraz Bioliq Serum Rewitalizujące. Seria liście manuka z Ziaji jest obecnie bardzo popularna wsród blogerek, niestety również prawie niedostępna w drogeriach w moim mieście, udało mi się kupić tylko tonik oraz pastę oczyszczającą (którą użyłam raz i oddałam mojemu synowi, ponieważ jest to produkt antytrądzikowy, a on takiego potrzebuje). Tonik mnie nie zachwycił, jest w sprayu, ale z mało wygodnym spryskiwaczem, poza tym zapach mi do końca nie odpowiada. Co do serum Bioliq, jeszcze nie miałam okazji go użyć, ale na pewno podzielę się z Wami w przyszłości moimi odczuciami na jego temat.


I to już wszystko. Chciałam jeszcze zaopatrzyć się w ulubione hydrolaty ze Zrób Sobie Krem, które zamiawiam zwykle przez internet, jednak na miejscu w Prochowicach okazało się, ze nie ma tam sklepu stacjonarnego. Na szczęscie pan właściciel byl tak miły, że podarował mi serum z witaminą C na pocieszenie :)


2014/09/06

Moja miłośc do ćwiczeń fizycznych rozpoczęła sie ok 2 lat temu. Kiedyś sport kojarzył mi się z uciążliwymi lekcjami wuefu, bieganiem na setkę czy graniem w siatkę, za czym nigdy nie przepadałam. Przez wiele lat byłam więc kompletnie antysportową osobą.

Pierwszym rodzajem aktywności fizycznej, który pokochałam, ale którego raczej nie można zaliczyć do sportu, byla joga. Od 20 roku zycia interesowałam się rozwojem duchowym, więc joga była tego naturalna konsekwencją. W moim rodzinnym mieście w Polsce ok 7 lat temu poszłam na pierwsze zajęcia jogi i totalnie się zakochałam. O mojej przygodzie z jogą pisze tutaj.

Post te miał być jednak o moim codziennym treningu (na zajęcia jogi chodzę raz w tygodniu), więc wracając do mojego daily workout routine:
Ćwiczę codziennie. W przeciągu dwóch lat zdarzyło się może kilka dni takich, że opuściłam ćwiczenia. Nie robie tego z poczucia obowiązku, nie zmuszam się do tego. Ćwiczenia fizyczne dają mi poczucie szczęścia. Naprawdę odkąd zaczęłam ćwiczyć obce są mi stany depresyjne. Ponadto motywację do ćwiczeń daja widoczne efekty, gdy ciało naprawdę pięknie się zmienia i modeluje.

Rano wykonuję:
1. 8 łatwych ćwiczeń dla długowieczności i zdrowia - ćwiczenia energetyzujące, będące rozgrzewką przed dalszym treningiem, o jednocześnie dużej mocy uzdrawiającej
2. Rytuały Tybetańskie - absolutny hit, kto jeszcze nie próbował, prosze zacząć, bo to jest magia po prostu
3. Nastepnie seria ćwiczeń na kształtowanie sylwetki, najczęściej jest to:
    - 10 min z Mel B na nogi
    - 10 min z Mel B na ręce.

Wieczorem przeważnie nie mam juz tyle zapału co rano, ale również staram się wykonać chociaż kilka powtórzeń Rytuałów Tybetańskich, a po nich najczęściej wykonuję 20 min cardio z Mel B. Czasem jeszcze dołączam 10 min na pośladki.

I to jest wszystko. Może mało, natomiast całkowicie zrewolucjonizowalo to moją sylwetkę. Moje ciało jest tak zbudowane, że wszystko odkłada mi się w udach i biodrach, i nawet będąc szczupłą, nogi miałam zawsze dośc pulchne. Ćwicząc z Mel B zaczęłam być z moich nóg dumna, naprawde się pięknie wysmukliły i zmieniły kształt. Wiem, ze jest wiele opinii na forach internetowych, że te ćwiczenia nic nie dają, że sa zbyt słabe, że o wiele lepsza jest Chodakowska, ale ja mam dowody na to, że te ćwiczenia sa naprawdę efektywne.

Nie będę wklejać tu linków do ćwiczeń z Mel B, ponieważ linki te są notorycznie usuwane z powodu naruszenia praw autorskich. Jest to na tyle uciążliwe, że zdecydowałam się na zakup na ebayu DVD Totally Fit Mel B, cena 2,90. Na płytce znajduja się wszystkie serie ćwiczeń.



Miłego ćwiczenia!






2014/09/04

Dr Max Gerson (1881-1959), urodzony w Wągrowcu (ówczesne Niemcy) lekarz i naukowiec, twórca slynnej terapii Gersona. Swoja praktykę medyczna rozpoczął w wieku lat 28 we Wrocławiu (wtedy Breslau). Poczatkowo specjalizował się schorzeniami narządów wewnętrznych (internista) oraz zaburzeniami nerwowymi, póżniej specjalizowal się w leczeniu grużlicy. Z uwagi na antysemickie nastroje w 1933r. wyemigrował z Niemczech do Wiednia, następnie poprzez Paryż i Londyn w 1936r dotarł do Stanów Zjednoczonych i osiedlił sie w Nowym Jorku.
Opracował słynną terapię, polegającą na piciu dużej ilości soków owocowo- warzywnych oraz wykonywaniu lewatyw z kawy.
Początkowo jego terapia miała leczyć migrenę i gruźlicę. w 1928r rozpoczął leczenie swoją terapią pacjentów chorych na raka. W 1958r opublikował książkę, w ktorej opisał 50 przypadkow wyleczenia chorych na raka w stadium zaawansowanym "A Cancer Therapy: Results of 50 Cases." Niestety jego odkrycia nie spotkały sie z dobrym przyjęciem wśród środowisk medycyny konwencjonalnej. National Cancer Instytut ocenil jego terapie jako nieefektywna i niebezpieczną. Licencja lekarska Gersona zostala wstrzymana na 2 lata. W 1959r Gerson zmarł na zapalenie płuc.

Terapia Gersona może być traktowana zarówno jako dieta odchudzająca, ale przede wszystkim jest to terapia skierowana do osób zmagających sie z chorobami cywilizacyjnymi, głównie z rakiem. Jej podstawą są świeże sokioraz lewatywy z kawy. Według Gersona zawarte w sokach owocowych składniki odżywcze mają zdolność do rozbijania komórek nowotworowych, a lewatywy maja za zadanie wypłukiwać chore komórki z organizmu.

Zasady diety Gersona:
1. 13 razy dziennie pijemy świeżo wyciśnięte soki owocowo- warzywne wyłącznie z owoców i warzyw pochodzących z upraw ekologicznych
2. 3 do 5 razy dziennie wykonujemy lewatywy z kawy
3. Całkowicie rezygnujemy z mięsa, jemy tylko posiłki wegetariańskie.

Bardzo ważną sprawą jest dobór odpowiedniej wyciskarki do soków. Ja, jako osoba zdrowa i korzystająca z zaleceń Gersona tylko w stopniu częściowym, używałam do tej pory zwykłej sokowirówki, zdając sobie jednak sprawę, że to nie jest to, o co chodzi. Zastanawiałam się nawet, czy jest w ogóle sens pić soki wyciśnięte za pomocą sokowirówki z owoców i warzyw pryskanych pestycydami. Przewertowalam internet pod tym kątem i jednak odpowiedź jest, że tak, warto, zawsze lepsze to, niz nic, i nawet picie "niedoskonałych" soków powinno wzmocnić nasz organizm.

Natomiast w prawidłowej diecie Gersona zaleca się uzywanie wyciskarek recznych lub mechanicznych.  Jaka jest różnica pomiędzy wyciskarka a sokowirówką?
Najlepiej widać to na poniższym video:




W terapii Gersona chodzi o to, aby z cząsteczki owocu wyodrębnic jak najwęciej składników odżywczych oraz enzymów. W każdym owocu/warzywie znajdują się komórki roślinne otoczone celulozową ścianą komówkową. Sokowirówka tnie ściankę owocu i ściera ja na metalowym sitku, nie jest jednak w stanie zmiażdzyć błony komórkowej i dotrzeć do wnętrza komórki, gdzie znajduja się enzymy. Wyciskarki mają za zadanie właśnie zmiażdżenie ścian komórkowych i uwolnienie płynu wewnątrzkomórkowego wraz z jego składnikami odżywczymi.

Ponadto witaminy sa niszczone poprzez ciepło i metal. Predkość, z jaka działają sokowirówki powoduje wzrost temperatury, która zabija większość witamin i minerałów. Natomiast wolnoobrotowe wyciskarki wyciskają sok, w którym są zachowane enzymy, dzięki temu pijemy prawdziwą bombe witaminową.

Bardzo ważną rzeczą w terapii Gersona są regularne lewatywy z kawy. Enzymy z warzyw i owoców bardzo silnie oczyszczają organizm ze złogów. W niektórych przypadkach wątroba nie jest w stanie poradzić sobie z neutralizacja toksyn, co może doprowadzić do jej uszkodzenia czy nawet marskości.


Wyciskarki soków dzielą się na:

1. Sokowirówki

2. Wyciskarki jednoślimakowe:

     a) poziome (np. Omega 8004, Omega 8006, Oskar, Matstone 6 in 1, Hurom GD BPA)





     b) pionowe (np. Hurom HU-100, Hurom HU-500, Juicepresso, Kuvings, Omega VRT352)







3. Wyciskarki dwuślimakowe (Green Star Ellite, Angel)



Ponieważ w najbliższym czasie zamierzam w końcu zainwestować w zakup wyciskarki, dlatego też spędziłam troche czasu na analizie poszczególnych modeli. Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw wahałam się pomiędzy Omega a Hurom, ostateczny wybór padł na Hurom HU-100.
Jest to wyciskarka pionowa, zajmuje mniej miejsca niż pozioma oraz ma poręczny uchwyt do przenoszenia. Dzieki pionowemu ustawieniu wałka oraz większemu niz w przypadku wyciskarek poziomych otworowi wsadowemu, proces wyciskania odbywa się szybciej niż w przypadku np Omega 8004/8006. Surowiec nie wymaga popychania, gdyż owoce są wciągane siła grawitacji. Jakość soku uzyskanego z wyciskarki pionowej jest taka sama jak poziomej, jednak przy mniejszym nakładzie pracy i krótszym czasie. Minusem podobno jest dłuższe mycie wyciskarek pionowych. Dla mnie największym minusem w porównaniu z Omega było brak dodatkowych funkcji takich jak mielenie, robienie dżemów czy makaronów, jednak zdecydowałam, że potrzebuję wyciskarkę tylko do robienia soków. Istotne dla mnie jest również to, że cena tej wyciskarki jest w miare przystępna i wynosi w UK ok. 219 funtów.

Planuję ją zakupić po powrocie z Polski, gdzie wybieram sie za kilka dni na dwutygodniowy urlop. Jeżeli ktoś posiada ta wyciskarkę i mógłby podzielić się wrażeniami, czy warto ją kupić, będę bardzo wdzięczna.







Kiedys nie przepadalam za sportem i dośc długo nie uprawiałam żadnego. Nie wiedzialam wówczas jaką radość dają ćwiczenia fizyczne. Ćwiczyć zaczęlam dopiero ok 2 lata temu. Moim pierwszym zestawem ćwiczeń, jaki zaczęłam regularnie wykonywać, nie byly ćwiczenia odchudzające ani odmładzające, lecz uzdrawiające, i było to "8 minut dla dlugowieczności i zdrowia". Pare lat wcześniej zakupilam książkę o takim tytule, przeleżała ona u mnie na półce pare lat- podobno nauczyciel pojawia sie wtedy, gdy uczeń jest gotowy :). 


Ćwiczenia opisane w książce nazywaja się p'aldangong, co oznacza po koreańsku "8 aksamitnych ruchów". Ćwiczenia te podobno przypominają tajchi, czyli starą praktykę stosowania ćwiczeń energetycznych dla zdrowia i długowieczności (osobiście nie znam tajchi), jednak autor pisze, że w porównaniu do tajchi p'aldangong jest łatwiejszy do nauczenia a ruchy są bardziej energetyzujące i dynamiczne.
Mi zapamiętanie poszczególnych sekwencji zajęło kilka tygodni, od tamtej pory wykonuję te ćwiczenia codziennie. Sprawdzają się one świetnie także jako rozgrzewka przed innymi ćwiczeniami.

Autor pisze, że jemu ćwiczenia te pozwoliły w cudowny sposób wyzdrowieć z zagrażającej w życiu choroby. Jednak nawet nie oczekując cudu, te proste a zarazem o wielkiej mocy ćwiczenia na pewno mogą wplynąć na poprawę stanu naszego zdrowia.

W książce znajduje się obszerne wyjaśnienie, w jaki sposób ćwiczenia te wpływaja na nasze zdrowie. Mówiąc w skrócie chodzi o równoważenie i pomnażanie energii. Podczas gdy ćwiczenia wysiłkowe takie jak bieganie czy aerobik powoduja wydatek energii, ćwiczenia wewnętrzne jak p'aldangong podnoszą i równoważą poziomy energetyczne.

Dużą rolę w prawidłowym wykonywaniu ćwiczeń odgrywa oddech. Strarożytni mistrzowie określili zasady prawidłowego oddechu w 3 slowach:
- cienki- oddychać nalezy przez przewody nosowe, aby oddech był niczym cienki strumień
- cichy- powinien byc cichy i przychodzić z łatwościa, co obniża częstotliwośc oddychania oraz podtrzymuje medytacyjny stan uspokojenia
- głęboki- powietrze powinno byc wciagane długimi, powolnymi oddechami, wpuszczane aż do przepony.

Polecam gorąco tę książkę, a oto jak wygląda 8 aksamitnych ruchów: