Translate

2015/07/15


Wiem, że wygląda to dziwnie, gdy na blogu, który jest o zdrowym stylu życia zamieszczam przepisy na potrawy z boczku, tym bardziej, że jeszcze pół roku temu byłam weganką. Gdyby chociaż była to potrawa z szynki czy polędwicy ale z boczku? Tyle tłuszczu, cholesterolu? No cóż, przez ostatni rok poeksperymentowałam  trochę z moim zdrowiem, z dietami, ćwiczeniami, i dziś mogę z dość dużym przekonaniem powiedzieć, że dieta mięsna jest dla mnie lepsza niż wegańska.

Od ponad 20 lat, od czasu, gdy po ciąży zostało mi trochę kilogramów i chciałam je zgubić, stosowałam dietę Diamondów. Jak już niejednokrotnie tu wspominałam, moim głownym źrodłem pożywienia w tym czasie były białka.  Jadłam też bardzo dużo mięsa. Przez cały ten czas nigdy nie byłam na nic chora. Zawsze też młodo wyglądałam - nie chcę, żeby to zabrzmiało jak żenujące samochwalstwo ale tak po prostu było, że zawsze dawano mi parę lat mniej. Do czego zmierzam: chodzi mi o to, że wszystko to, co widoczne jest na naszej twarzy obrazuje stan naszych narządów wewnętrznych. Jak mówi Jerzy Zięba: każda zmarszczka pokazuje, że w organiźmie jest coś nie tak. Jeżeli mamy pomarszczoną twarz, to w podobnym stanie są tez nasze narządy.

Ok 10 miesięcy temu kierując się chyba modą, zakupiłam wyciskarkę Hurom. I od tego czasu zaczęły się moje problemy zdrowotne. W moim domu zaczęły pojawiać się tony owoców i zaczęłam wypijać hektolitry soków. I co się stało? Stopniowo zaczęłam się czuć coraz gorzej. Zrzucałam winę na kryzys ozdrowieńczy, byłam pewna, że im więcej owoców, tym, więcej witamin, więc postępuję słusznie. Oczywiście dodatkowo wszystkie te owoce nie były to produkty organiczne. W tamtym czasie zaczęłam również zauważać gwałtowne starzenie sie mojej twarzy, ale pomyślałam, że po prostu starzeję się i już. Może tak, a może jednak pomogłam sobie w tym procesie.

W styczniu tego roku pod wpływem impulsu zdecydowałam się przejść na weganizm. Głównym motorem tej decyzji nie były kwestie zdrowotne, ale miłość do zwierząt. Wytrzymałam prawie dwa miesiące i było to najgorszy okres w moim zyciu pod względem samopoczucia fizycznego. Czułam się po prostu strasznie chora i tak też wyglądałam. Do tego rozpoczęły sie moje problemy z bólem kości, który nie pozwalał mi normalnie funkcjonować. Wyniki krwi pokazały, że mam obnizony poziom witaminy D oraz nieznacznie podwyższony rheumatoid factor. Otrzymałam suplementacje witaminy D oraz zostałam skierowana do reumatologa, który jednak stwierdził, że nie widzi u mnie objawów reumatyzmu a za ból w kościach odpowiada niedobór witaminy D. Lekarze to tylko ludzie, moga sie mylić i tak naprawdę ja do dziś nie wiem dlaczego rano budzę się z bólem w kościach, zwłaszcza w rękach.

Należę do osób, które wierzą w medycynę naturalną. Nigdy nie uważałam, że głodówki, oczyszczanie organizmu, witamina B17, medycyna chińska i tysiące innych metod alternatywnych to szarlataństwo. I dziś jestem przeszczęśliwa, że pojawił się w Polsce ktoś taki jak Jerzy Zięba. Słucham jego wykładów  z zapartym tchem i z długopisem w ręku. Zamówiłam już jego książkę "Ukryte terapie" a także kilka innych, o których pan Zięba wspomniał, jak np "Tłuste życie" dra Kwasniewskiego

Ale wracając do boczku. Jerzy Zięba jest zwolennikiem diety dra Kwaśniewskiego opartej na produktach odzwierzęcych. Jest zwolennikiem spożywania tłuszczy zwierzęcych zamiast roślinnych, które są tak dziś polecane, a tak naprawdę nas trują. Wygląda na to, że wszystko dziś stoi na głowie. Propaguje się coraz to bardziej nowoczesne diety, które mają być dobroczynne dla nas a coraz więcej ludzi choruje. Ponadto jesteśmy zalewani tak sprzecznymi informacjami, że nie wiadomo, co jest pawdą. Ja jednak wiem przynajmniej tyle, że mój organizm dobrze toleruje tluszcze zwierzęce. Wiem, że moi dziadkowie (i pewno Wasi również) dożyli sędziwego wieku wychowani na wsi, odżywiając się smalcem, wiejską śmietaną, mlekiem od krowy, jajkami i swojskimi wyrobami mięsnymi. Tak się kiedys jadło i 30 lat temu było o połowę mniej zachorowań na raka ( w 1980r liczba zachorowań na raka w Polsce wynosiła: u mężczyzn 34074, u kobiet 30746, natomiast w 2010r u mężczyzn 70024 a kobiet 70540). Oczywiście nie dzieje sie tak tylko z powodu złej diety. Również gleba była wtedy inna, Jerzy Zięba mówi, że dzisiejsze warzywa i owoce maja połowę witamin w stosunku do tego, ile miały 20 lat temu. To wszystko jest bardzo szeroki temat, zainteresowanych zapraszam do lektury książki i wykładów Jerzego Zięby oraz dr Kwaśniewskiego. Ja dziś zamierzam wrócić do tego, czym moja mama karmiła mnie w domu rodzinnym ( choć może za jakiś czas znów zmienię zdanie :)).

W związku z tym pierwszą potrawą, jaka postanowiłam przygotować, a której nie jadłam juz z 15 lat, to smalec:) Do smalcu potrzebna jest słonina. Wybrałam się więc na poszukiwnie słoniny w UK. Oczywiście jej nie znalazłam, taka sama szansa jest na kupienie słoniny w UK jak mleka prosto od krowy.W polskiej rzeźni dostałam natomiast płat surowego boczku, z którym po powrocie do domu nie bardzo wiedziałam, co zrobić.


Odkroiłam więc najpierw skórę oraz wykroiłam żeberka. Następnie usunęłam całą słoninę jaką znalazłam. Otrzymałam wówczas płat boczku idelanie nadający sie na roladę.



Skórę pokroiłam (nożyczkami) na małe kwadraty, część z nich usmażyłam dla pieska, a pozostałą część zamroziłam i zamierzam wykorzystać w przyszłości do gotowania grochówki czy kapuśniaku.



Z żeberek i kawałków mięsa, które odkroiłam zdecydowałam się zrobić żeberka na ostro wg pięciu przemian. A z odkrojonej słoniny przygotowałam to, na czym najbardziej mi zależało czyli pyszny smalec ze skwarkami wg pięciu przemian.


Smalec z przyprawami według pięciu przemian (przepis)


Żeberka na ostro według pięciu przemian (przepis)


Rolada z boczku (przepis)


Pozdrawiam i życzę smacznego :)







Categories: , ,

10 komentarzy:

  1. znam jerzego ziębe, czytałam książke, facet sporo dobrego robi w internecie, walczy w słusznych sprawach, dlatego jestem zadowolona, że udało mi się dotrzeć do jego publikacji...a co do diety - ja też chyba bez mięsa nie czułabym się dobrze, nie muszę go jeść strasznie dużo, ale jednak jego obecność jest u mnie wskazana. ciesze sie, ze wrocilas na odpowiednie tory :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniam, smalec to jest to <3 a kiedyś nie lubiłam ;) p.s na moim blogu odpowiedź na Twoje pytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa teoria, ja za mięsem nie przepadam, tłuste rzeczy mnie odrzucają i sama myślę o przejściu na wegetarianizm... Ale może jeszcze to przemyślę? Faktycznie jest tyle sprzecznych teorii, choćby szczepienia, nabiał, tłuszcze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest przerażające, że nie ma jednej odpowiedzi, co naprawdę jest dla nas najlepsze. Jeżeli zapytamy lekarza, to on tez nie będzie wiedział. Ja zdecydowałam, że po prostu słucham mojego organizmu, bo nie jestem przekonana do żadnej teorii w 100%....

      Usuń