Translate

2015/01/25


Przepraszam ale dzisiejszy post będzie dośc chaotyczny, długi, z dużą ilościa wklejonych materiałów, oraz może dla niektórych drastyczny.

Decyzja o przejściu na weganizm została u mnie spowodowana dwoma względami: zdrowotnym i etycznym.

1. Wymiar zdrowotny
Do tej pory byłam przekonana, ze odżywiam się zdrowo. Nigdy  nie odżywiałam się niedbale. Zawsze zwracałam uwagę na to, co jem. Od ponad 20 lat odżywiałam się zgodnie z zasadami Diety Diamondów (rozdzielnej). Od ponad 10 lat wiekszość potraw przygotowuje według Pięciu Przemian zgodnie z zasadadami medycyny chińskiej, użyając ogromnej ilości przpraw i ziół. I myślałam, że wszystko powinno byc super. Myślalam, że nawet jesli moja dieta składa się w 70% z mięsa, to dopóki łączę je tylko z warzywami, jest ok.  A jednak kilka lat temu okazało się , że mam anemię, a ostatnio ( a raczej od kilku miesiecy) obserwuję rano sztywnienie kości, bóle zwłaszcza w kolanach. Zaczęłam się zastanwaiać, co w mojej diecie jest nie tak? A moze tak naprawdę my w ogole nie mamy wpływu na nasze zdrowie, niezależnie od diety? Może zdrowie to cos dane nam "z góry"?
Nikt do końca nie zna odpowiedzi na te pytania. Nawet najlepiej odżywiający sie ludzie umieraja na raka , zawały, udary. Co to zresztą znaczy najlepiej w przypadku odżwiania? Jest mnóstwo szkół jesli chodzi o diety i odżywianie. Jedne mówią, że dieta rozdzielna jest bardzo zdrowa, ponieważ nie obciąża układu pokarmowego. Inne, że białka zwierzęce sa szkodliwe. Inne, że nabiał jest szkodliwy. Jeszcze inne, że rak żywi się cukrem, czyli unikajmy węglowodanów. Jest dieta bezglutenowa, dieta pokarmów o niskim indeksie glikemicznym oraz dieta zgodna z grupą krwi. Nie mówiąc o przeróżnych dietach odchudzających.
Myslę, że złoty środek tkwi w słuchaniu naszego organizmu. Oczywiście do tego porzebna jest jakakolwiek otwartość i uważność, bo do dzisiaj istnieją osoby zupełnie nie interesujące się tym, co wkładają do ust.

Od dawna wiedziałam, że mięso jest niezdrowe. Ze wywołuje śluz w organizmie. Że jest pełne antybiotyków, którymi karmione są zwierzęta. Że zalega w jelitach, powodując procesy gnilne. Że podwyższa cholesterol. Ale nie chciałam o tym myśleć, ponieważ najważniejsze było dla mnie, że mięso nie tuczy! Poza tym myślałam, że jeśli jem mięso z warzywami, to wszytko będzie ok, będę zdrowa. Tymczasem nabawiłam sę anemii. Oto fragment artykułu, który znalazłam w sieci:

"Już w XIX wieku niemiecki uczony Rudol Virchow odkrył, że po zjedzeniu mięsa następuje gwałtowny wzrost ilości białych ciałek we krwi zwany leukocytozą. Reakcja taka nie występuje po zjedzeniu potraw bezmięsnych. Dziś wiadomo, ze wzrost liczby leukocytów jest reakcją obronną organizmu - mobilizowaniem się organizmu do obrony przed zagrożeniem. Ten sam mechanizm jest uruchamiany w razie infekcji. Organizm, chcąc odciąć wnikanie obcego białka w jelitach powoduje nadmierne wydzielanie się śluzu w przewodzie pokarmowym, co upośledza jakby przy okazji wchłanianie innych składników odżywczych. 
I mimo, iż zjedliśmy dużo zdrowych warzyw, a witamin i mikroelementów było sporo na talerzu, niewiele zasiliło organizm. Stąd też największa ilość osób cierpiących na anemię i różnego rodzaju niedobory mieszka w bogatej Europie i Ameryce."


Polecam Wam niesamowity film "Forks over knives"
http://youtu.be/1IPm1_magOg

Czekam własnie na książkę "Nowczesne zasady odżywiania" Campbella, nazywana przez wielu biblia odżywiania- recenzję na pewno zamieszczę na blogu.

2. Wymiar etyczny
Tak naprawdę etyczny wymiar przejścia na weganizm jest dla mnie nawet ważniejszy niż zdrowotny. Po prostu okrucieństwu jakiego dopuszczają się ludzie w procesie pozyskiwania żywności zwierzęcej chcę powiedzieć NIE.
Zawsze bardzo kochałam zwięrzęta i żałuję, i jest mi wstyd, że dopiero teraz zadałam sobie trud sprawdzenia, w jaki sposób traktowane są zwierzęta hodowane na jajka, mleko (i produkty z niego wytwarzane), miód. Jest mi wstyd, ze nie chciałam dotąd przyznać przed sobą, że ta szynka, którą jem, ten kurczak, to też były zwierzęta, dobre, mądre, myślące, zdajace sobie sprawę z tego, jaki los je czeka, traktowane w nieludzki sposób za życia a potem okrutnie zabite.

W domu mam psa, kota i królika, które kocham z całego serca ale nie chciałam dotąd dpuścić do siebie myśli, że tamte zabite na mięso to były takie same zwierzęta, i że niewolno mi być taką hipokrytką, aby dzielić zwierzęta na te do kochania i te do zabijania.

Na szczęsci doznałam przebudzenia. Jakiś czas temu przeczytałam czyjś komentarz na youtube na temat weganizmu. Czytałam w życiu wiele takich komentarzy, i nie robiły one na mnie żadnego wrażenia, a jednak tym razem było inaczej, impuls, który wypłynął z serca spowodował, że zaczęłam wgłębiac się w ten temat, zaczęłam czytać fora wegańskie, czytać o produkcji mięsa, mleka, jajek. Wylałam morze łez i powiedziałam dość.

Proszę, oto niektóre z artykułów:


Mleko

"Krowy mleczne - wstęp" 

Na pewno zastanawialiście się, czy rzeczywiście wszystkie stworzenia na Ziemi zajmują dopiero drugie miejsce, po pieniądzach? Oczywiście, odpowiedź brzmi: tak, ale większe zdziwienie ma dopiero nadejść. Wiadomo, że ssaki mogą dawać mleko jedynie po narodzinach potomstwa i że mleka nie można ,,wycisnąć” ze zwierzęcia, kiedy tylko się chce. Dla ciągłego dawania mleka jest wymagane, aby krowa była cielna każdego roku, ale stosowane metody z pewnością zaskoczyłyby każdego. 

Po dziewięciu miesiącach ciąży, mały, chwiejący się cielaczek jest odbierany matce w pierwszym lub drugim dniu życia. 

Cielątko przez długi okres pobiera od matki substancje odżywcze, ale po narodzinach ma tylko chwilę, by napić się od niej mleka, które musi trafić do ludzi - zdumiewające, nawet 7000 litrów rocznie, dziesięć razy więcej niż jej małe cielątko potrafiłoby wypić. Jeżeli cielaczek jest płci męskiej, po dwóch/trzech dniach życia zostanie zastrzelony - niechciany produkt uboczny przemysłu mlecznego. 

Najciężej pracująca matka.Ale co z jego matką, krową nr 324? To było jej ósme cielę i prawdopodobnie ostatnie. Genetyczne manipulacje i kontrolowane odżywianie doprowadziły do niewiarygodnie wysokiej produkcji mleka, a ona to wszystko znosiła. Ma jedną szansę na trzy, że zachoruje na ropienie wymion i zapalenie sutków, a antybiotyki nie będą w stanie powstrzymać choroby. 

Z powodu obciążenia w postaci noszenia przerośniętych wymion, prawdopodobnie będzie należeć do jednej trzeciej krów, które kuleją z powodu chorób nóg i kopyt, a jej ciało przeznacza tak dużo energii na produkcję mleka, że jej mięśnie po prostu zanikają. Z daleka, te przeżuwające trawę, pokryte skórą wieszaki na płaszcze wyglądają sielankowo. Ale okrutną prawdą jest fakt, że co czwarta krowa jest tak wyczerpana przez proces produkcji mleka, że nie dożywa trzeciego roku, chociaż ich średnia długość życia wynosi 21 lat, a czasami nawet więcej. Większość krów zabija się pomiędzy czwartym a siódmym rokiem życia, często nawet podczas ciąży. 

Profesor John Webster z Uniwersytetu w Bristolu, dyrektor brytyjskiego Ministerstwa Hodowli Zwierząt, mówi: 

Krowa mleczna jest znakomitym przykładem przepracowanej matki. Jest najciężej pracującym zwierzęciem na farmie i może to być naukowo obliczone. Można ją porównać do osoby, która biega od sześciu do ośmiu godzin dziennie, co jest szalone.” Webster twierdzi, że prawie 100 procent krów cierpi na laminitis- chorobę powodującą u krów ogromny ból (MAFF). Tkanka odchodząca od ich kopyt dostaje zapalenia I może doprowadzić do wrzodów. Profesor Webster kontynuuje: By zrozumieć, jak boli laminitis, wystarczy wyobrazić sobie zmiażdżenie paznokcia drzwiami, a następnie próbowanie stanięcia na nim. 

W intensywnej hodowli wiele krów trzyma się bez wypasu. Oznacza to, że są one trzymane w zamknięciu, gdzie nie mogą podążać za ich silnym instynktem wypasania się. Trawa jest im podawana i są trzymane na wysokoproteinowej diecie - by zwiększyć produkcję mleka." 

więcej o krowach: 
więcej o krowach: 
Żywoty krów 
http://www.ferma.viva.org...id=91&Itemid=54 
http://www.ferma.viva.org...id=95&Itemid=54 
Krowy przeznaczone na mięso - wstęp 
http://www.ferma.viva.org...id=27&Itemid=54 



Jajka


To tyle o produkcji mleka, a teraz o jajkach. Dlaczego weganie nie jedza jajek? Nie, nie chodzi o to, że z tych jajek moga powstać dzieci. Jajka które nie miały kontaktu z kogutem nie są zapłodnione, a na fermach kurzych nie trzyma się kogutów. Chodzi znowu o to, że kury są traktowane w okrutny, nieludzki sposób. Proszę, obejrzyjcie poniższy film. Nie mówcie, że nie chcecie na to patrzeć, bo to zbyt okrutne, To my ludzie  jesteśmy sprawcami tego piekła, to my je urządzamy zwierzętom. Miejmy chciaż odwagę spojrzeć z pelną odpowiedzialnością na to, w jakim procederze bierzemy udział.

http://youtu.be/JJ--faib7to



"Rozmawiając z piekarzem, dopytywałam się, czy bułki, które sprzedaje, zawierają jajka. Miał dwa rodzaje pieczywa – zwykłe, bez jajek, i maślane z jajkami.
Zaciekawił się, dlaczego o to pytam. Odpowiedziałam, że nie lubię zabijania, na co on stwierdził, że jajka to nie zabijanie. Naprawdę? Jajko to komórka jajowa i stanowi jedną z faz rozwoju nowego osobnika u wielu gatunków zwierząt, w tym kur. To już mało apetyczne.
Załóżmy, że te jajka są niezapłodnione. Ale teraz zastanówmy się nad procesem produkcji tych jaj, bo nie pochodzą one od kurki nioski, drepczącej po wiejskim podwórku. Zacznijmy od momentu, kiedy na fermach przemysłowych zabiera się jaja specjalnie hodowanym sztucznie zapłodnionym kurom, umieszczonym w długim korytarzyku z ruchomą podłogą, z którego kury zostają wypchnięte natychmiast po zakończonym procesie składania jaj. Jaja te następnie wkłada się do inkubatora, by wylęgły się kurczęta. Co dalej? Na scenę wkracza tak zwana sekserka. Segreguje ona kurczęta wg płci, zachowując osobniki płci żeńskiej jako przyszłe kury nioski, a oddziela osobniki płci męskiej, które jako nieprzydatne dla produkcji jaj zostają… żywcem zmielone lub żywcem wrzucone do wrzątku i przerobione na karmę dla naszych psów i kotów.
Kury nioski w tzw. hodowli klatkowej (jajka w Polsce w 90% pochodzą z takich miejsc) żyją stłoczone w ciasnych klatkach. Przycina im się bardzo czułe, delikatne dzioby bez znieczulenia, spędzają tam 2 lata bez możliwości ruchu, rozprostowania skrzydeł, kalecząc się o klatki, czasem dusząc się między prętami, tracąc pióra.
Kupując jajka lub produkty zawierające jajka wspieramy przemysłową produkcję, przyczyniamy się do przeogromnego cierpienia zwierząt i degradacji środowiska.
Na pewno zapytasz, no dobrze, ale jak nie upiec ciasta na święta czy urodziny? A co z kluskami, jajecznicą, naleśnikami, które są fundamentalną częścią kuchni polskiej? Zapraszam na bloga  http://badzweganinem.blox.pl/ z przepisami kuchni wegańskiej, gdzie jest mnóstwo wypróbowanych przepisów, od jajecznicy z tofu po wegańską rybę w occie i najróżniejsze ciasta.
Tak więc rezygnacja z jajek nie jest aż tak traumatyczna. A może dzięki twojej decyzji kilka kur uniknie losu bolesnego życia w brudnej malutkiej klatce, gdzie musiałyby jeść przetworzone na karmę szczątki zmarłych ze stresu lub choroby towarzyszek. Niewielki krok w stronę współczucia dla innych istot zapewni ci wewnętrzny spokój, uczucie zadowolenia i czyste sumienie. Cóż więcej nam potrzeba?"
(źródło:veganizm.blox.pl)


"A jajka od kur z wolnego wybiegu? Przecież tym kurom żyje się tak dobrze.




Nie wszyscy uważają za istotny fakt, że wykorzystywanie innych gatunków zwierząt dla własnych celów jest nieetyczne.
Jednak chęć przestrzegania naszych głębokich przekonań nie jest jedynym powodem, dla którego nie powinniśmy jeść jajek - nawet tych, które pochodzą od kur z wolnego wybiegu czyli z ferm, na których kurom pozwala się na spacery w bardzo ograniczonej przestrzeni oraz tych, które pochodzą od kur hodowanych na małych wiejskich gospodarstwach.
Na każdą żywą "szczęśliwą" kurę, przypada co najmniej jeden martwy kogut. Co to znaczy? Kiedy wykluwają się pisklęta, na większych fermach (dostarczających jajka od kur z wolnego wybiegu) sprawdza się ich płeć i pisklęta rodzaju męskiego albo od razu są zabijane w wyjątkowo okrutny sposób (żywe wrzuca się do wrzątku, mieli, zabija prądem etc. - dla oszczędności) i przerabia na mączkę drobiową lub na karmę dla zwierząt hodowlanych i naszych domowych, albo po paru miesiącach zabija na mięso.
Podobnie jest w małych gospodarstwach. Koguty są absolutnie niemile widziane, nie znoszą jajek i w dodatku zachowują się tak, jakby nadal żyły na wolności, w lesie. Mają one bardzo skomplikowany system hierarchii. Tzn. toczą między sobą walki, czasami na śmierć i życie, a najsilniejszy osobnik zostaje wodzem stada, ale codziennie młodsze silniejsze dorastające kogutki starają się z nim walczyć, walczą także między sobą. Zdarza się też, że atakują również ludzi.
Tak więc kiedy gospodarz ma kilkanaście piskląt, to zazwyczaj kury zostawia się na kilka lat w spokoju, a kurczaki, kiedy trochę dorosną, zabijane są na mięso lub sprzedawane na targu (najczęściej także na mięso). Tak więc każda kurka, która na wsi "szczęśliwie" znosi jajka, jest w żałobie po braciach, którzy wylądowali na talerzu. Ale ta "szczęśliwa" kurka jest bezpieczna tylko dopóty, dopóki znosi jajka. Kiedy jej "wydajność" znacznie spadnie, to wtedy ją także zabije się na mięso.
Wspomnę jeszcze o tym, że cały cykl "produkcji" jaj przez kurę jest podobny do cyklu jajeczkowania kobiety. Samo to już może odebrać apetyt.
Czas dorosnąć. Wegetarianizm nie przynosi ulgi cierpiącym i zniewolonym zwierzętom. Wymówki rodzaju, że brak jaj i mleka spowoduje upadek na zdrowiu są absurdalne. Mamy coraz więcej naukowych dowodów, że jajka i produkty mleczne są bardzo niezdrowe. Nawet na tym blogu jest kilka wpisów na ten temat.
Twierdzenie, że kuchnia wegańska jest uboga i nudna, jest także absurdalne. Zapraszam na mojego bloga Weganizm w kuchni, i na dziesiątki innych blogów wegańskich (link).
Nieprzyczynianie się do cierpienia innych istot powinno być wystarczającym powodem na wyłączenie nabiału z naszej diety. Mordowane cielaki, mordowane pisklęta - ja sama wolałabym jeść chleb z wodą niż być częścią tego systemu, który jest niczym innym jak holokaustem zwierząt na skalę tak ogromną, że przeciętny człowiek nie potrafi sobie nawet wyobrazić cierpienia maltretowanych i mordowanych zwierząt - w każdej jednej sekundzie naszego życia na tej planecie."
(źródło:veganizm.blox.pl)

To tyle na dziś. Nie namawiam nikogo na przyjęcie mojego punktu widzenia. Każdy ma swoja drogę. Ja żyłam 42 lata jedząc zwierzęta i nie widząc w tym nic złego. Dziś jestem na innym etapie mojego życia. Nie zamierzam dłużej robic ze swojego żołądka cmentarza dla zwierząt. Nie zamierzam również dłużej przyczyniać się do ich cierpienia. Z miłości do zwierząt eliminuje z mojego jadlospisu mięso i nabiał.

Na górze bloga założyłam zakładkę "kuchnia wegańska", w której będę od dziś umieszczała wegańskie przepisy.

Pozdrawiam.


Znani weganie:
Bill Clinton
Woody Harrelson
James Cameron
Michelle Pfeiffer
Johny Depp
Amber Heard
Pamela Anderson
Jennifer Connelly
Alicia Silverstone
Olivia Wilde
Joaquin Phoenix
Rooney Mara
Bryan Adams
Sinead O'Connor
Alec Baldwin
Ellen Degeneres
Samuel L Jackson
Mike Tyson
Demi Moore
Ben Stiller
Vanessa Williams








Categories: , ,

2 komentarze:

  1. Super :)
    Zapraszam serdecznie TU
    http://fitella.blogspot.com/
    Dieta fit, przepisy, ćwiczenia, naturalne kosmetyki ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie odważyłabym się przejść na weganizm.

    OdpowiedzUsuń